#9 O odwadze do wprowadzania zmian
Podcast episode
Pokaż transkrypcję odcinka
Cześć! Z tej strony Grzelak Monika i witam Cię w dziewiątym odcinku mojego podcastu, w którym to porozmawiamy sobie na temat odwagi do wprowadzania zmian. Są osoby, dla których wprowadzanie czegoś nowego do swojej codzienności jest czymś ekscytującym, czymś, co nie sprawia im jakichś większych trudności, nawet jeżeli są to jakieś duże życiowe zmiany, bo skupiają się na tym, co mogą zyskać i co fajnego może się przydarzyć, gdy wyjdą ze swojej bezpiecznej i codziennej rutyny. Ale z doświadczenia też wiem, że np.
dla mnie ostatnie dziewięć miesięcy, które były jedną wielką chodzącą zmianą, były strasznie trudne, bo miałam pewnego rodzaju przekonania i dużo lęków, które mnie paraliżowały. in. rozstałam się z partnerem, zmieniłam pracę, także jest tego dosyć sporo. I dzisiaj opowiem Wam, w jaki sposób ja sobie poradziłam z tymi moimi przekonaniami, co spowodowało, że ja postanowiłam troszeczkę, mogłabym powiedzieć, zawalczyć o siebie, postawić na siebie, być asertywną i wprowadzić właśnie te zmiany, wyjść z tej swojej bezpiecznej rutyny i teraz cieszyć się z, powiedzmy to, nowego życia.
Także jeżeli interesuje Cię ten temat, zachęcam Cię do wysłuchania tego odcinka. Na samym początku zastanówmy się wspólnie, z czego to wynika, że my wiemy, że obecnie to, w czym tkwimy, nie jest w porządku, nie jest ok, ale mimo wszystko decydujemy się w tym tkwić, mamy jakieś takie paraliżujące przekonania, które no właśnie powodują, że my tych zmian w ogóle nie wprowadzamy, albo tylko o nich myślimy, marzymy, ale i tak i tak nic za tym większego nie idzie. I fajnie jest sobie to wyobrazić na jakichś przykładach. Załóżmy, że jesteśmy w jakimś wieloletnim związku, w którym nie czujemy się do końca szczęśliwi, bo np.
jakieś nasze potrzeby nie są zaspokojone. I może to być np. potrzeba autonomii, gdzie my czujemy, że w danej relacji musimy się cały czas poświęcać, cały czas podporządkowywać pod drugą osobę, bo gdy tylko my byśmy chcieli coś zrobić po swojemu albo powiedzieć w ogóle chociażby jakie jest nasze zdanie na dany temat, to bardzo szybko zostajemy zgaszeni, że np. ten ktoś wie lepiej, że ma być po jego.
Albo np. gdy my coś zrobimy po swojemu, chociażby zakomunikujemy, albo już w ogóle postąpimy tak, jak my byśmy chcieli, to ta druga osoba w jakiś sposób się na nas powiedzmy to wyżywa. Czy to np. poprzez słowa, czy np.
poprzez jakieś czyny, żeby robić nam pod górkę. No raczej wiemy, że w relacji czegoś takiego być nie powinno, a mimo wszystko przez np. przywiązanie, czy przez to, że mamy niskie poczucie własnej wartości, my tkwimy w tym związku, bo wiemy jak się zachowywać, żeby nie odpalić tego powiedzmy sobie niepożądanego zachowania w tej drugiej osobie i funkcjonujemy sobie tak powiedzmy to cały czas na krawędzi, cały czas podporządkowując siebie, ale nie czując się w pełni szczęśliwym. Tak samo może być i niestety bardzo często z tego co wiem jest tak, że mamy jakieś niefajne relacje w pracy np.
z przełożonym, które ma wobec nas cały czas coraz to wyższe oczekiwania, który nas w jakiś sposób wykorzystuje, który np. zbiera zasługi za to, co my wykonamy, a nas cały czas umniejsza. To niestety takie rzeczy się dzieją, ale my się uczymy mechanizmu funkcjonowania w tej danej firmie i robimy tak, żeby nie rozzłościć tej drugiej osoby poświęcając tym wszystkim siebie. I my czujemy, że to nie jest ok, ale mimo wszystko już wiemy jak funkcjonuje ta firma, znamy tam pracowników, mamy załóżmy to spoko wypłatę, więc się nie będziemy odzywać, bo w innej pracy może być gorzej.
Jak zapewne wiemy tkwienie długoterminowe, czy to w takiej relacji w pracy, czy w takiej relacji w związku, będzie powodowało to, że nasze potrzeby nie są zaspokojone, przez co też nasze poczucie własnej wartości bardzo mocno spada, nasze poczucie w ogóle sprawczości, przez co my też bardzo często będziemy mieli problemy na różnych innych sferach naszego życia. Ale tkwimy właśnie w tych schematach, w tych rzeczach, dlatego że my w nich widzimy jakieś poczucie bezpieczeństwa, bo właśnie to jest ten taki znany, wybadany grunt i skupiamy się na tym, co stracimy, a nie na tym, co zyskamy. I ja oczywiście też tak miałam przy swoich zmianach i w jaki sposób sobie z tym poradziłam. No między innymi oczywiście była to psychoterapia, o której bardzo często mówię, ale również były to książki i oczywiście bliskie mi osoby.
I tutaj chciałabym powiedzieć o takim szczególnym ćwiczeniu z książki, która nazywa się Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i uwierzyć w siebie, a to ćwiczenie nazywa się Akwarium. Polega ono na tym, że najpierw sobie bardzo intensywnie wyobrażamy tą zmianę, którą chcielibyśmy wprowadzić. Czyli np. , itd.
Czy tak samo z pracą. Po czym wyobrażamy sobie, że od dzisiaj już totalnie nic w naszym życiu się nie zmieni. Każdego dnia będziemy tkwili w tym akwarium, w którym tkwimy teraz. Tak samo wygląda nasza codzienna poranna rutyna.
Wstaję, myję zęby, maluję się, wychodzę z psem, jem śniadanie, idę do pracy. W pracy widzę te same osoby, mam te same obowiązki, jestem w taki sam sposób traktowana, traktowany. Wracam, zmywam makijaż, jem coś, oglądam Netflixa i idę spać. I w tej sytuacji wczuwam się mocno.
Najpierw w tą euforię, która wynika z faktu tej zmiany, którą byśmy chcieli wprowadzić. Jakie to byłoby super. Potem wczuwam się w to, co jest teraz. I wyobrażam sobie, że tkwię w akwarium, które do końca mojego życia będzie takie samo.
, itd. Po czym zamiast czuć bezpieczeństwo związane z tym, że ja funkcjonuję w tej firmie, zacznę czuć lęk przed tym, że ja do końca życia będę funkcjonować w taki sam sposób, bo to nie jest dla mnie w porządku. I właśnie za każdym razem, gdy będę bać się tego, że ta zmiana może spowodować to czy to, będę sobie myśleć w głowie akwarium. I wyobrażę sobie, że do końca mojego życia tak samo będzie mnie traktował szef, czy do końca mojego życia tak samo w związku będę np.
wykorzystywana, wykorzystywany i czuć się nie ok. I to ćwiczenie, gdy ja się w nie naprawdę wczułam i zrobiłam sobie na spokojnie, w ogóle siedząc w szpitalu na poczekali też była śmieszna akcja, ale o tym może kiedy indziej opowiem, to zdałam sobie sprawę, że ja tak dłużej funkcjonować nie mogę i ja muszę coś w swoim życiu zmienić. I naprawdę serdecznie zachęcam Cię do wykonania tego ćwiczenia, bo całkowicie zmienia perspektywę. No dobrze, załóżmy, że już wiemy, że tkwienie w tym obecnym schemacie wcale nie jest dla nas dobre i że chcemy to zmienić.
Ale co jeżeli nie mamy pewności siebie? Co jeżeli mamy niskie poczucie własnej wartości i nie potrafimy zaufać sobie? Bo np. przez to, że wcześniej, przez wiele lat słyszeliśmy, że wszystko robimy źle, no to czujemy, że my sobie sami nie poradzimy.
Bo to może być jeden z przykładów. To tutaj bardzo serdecznie zachęcam do wykonania takiego ćwiczenia, do tego, żeby wziąć sobie kartkę papieru i zanotować sobie wszystkie dotychczas rzeczy, które osiągnęliśmy, których się nauczyliśmy, w których jesteśmy dobrzy. Dlaczego? Wyobraźcie sobie, że oczywiście bardzo powszechne w dzisiejszych czasach jest to, że my się porównujemy do lepszych osób.
I tak ja np. bardzo często widzę po podopiecznych, że co z tego, że oni się już nauczyli podciągać, robić pompki i są coraz sprawniejsi, tam załóżmy lepiej wyglądają w znaczeniu takim, że na bardziej wysportowanych. Ale np. znajdą sobie jakiś filmik na YouTube, jak ktoś coś tam robi jeszcze lepiej i mówią, że nie no, oni są słabi, ale zapominają, że niedawno to oni jeszcze nie potrafili w ogóle w samym podporze do pompki stać.
I tak samo ja w swoim życiu złapałam się na tym, że np. w wieku 23 lat wypuściłam swój własny kurs dietetyczny dla jednej z bardzo dużych platform internetowych szkoleniowych. I to było tak, że ja go tworzyłam przez kilka miesięcy. Ja jednocześnie też studiowałam i pracowałam.
Naprawdę nie miałam wtedy praktycznie swojego życia. No nie wiem jak ja wtedy w ogóle funkcjonowałam. I było tak, że pewnego dnia na treningu moja przyjaciółka pyta się Monia, a jak tam Ci idzie kurs, skończyłaś, co tam? A ja mówię, no tak, oddałam go w zeszłym tygodniu, już jest wszystko po sprawie.
A ona do mnie mówi, jak to Monia, to kiedy świętujemy? Ale super, gratuluję i takie rzeczy. A ja tak sobie wtedy dopiero uświadomiłam, no tak, ja skończyłam swój własny kurs. On jest wypuszczony.
A ja już miałam jako osoba o bardzo dużych ambicjach kolejne cele i ja już wchodziłam w kolejne projekty, w ich realizację i ja zapomniałam w ogóle, co ja osiągnęłam. I tak samo miałam chociażby ze studiami, które skończyłam, że ja już myślałam co dalej. I dlatego też wzięcie sobie takiej kartki i wypisanie sobie wszystkich rzeczy. I tutaj nie chodzi tylko o studia, kursy, szkolenia.
Tutaj chodzi też o takie codzienne rzeczy, jak np. mam prawo jazdy, umiem kierować samochodem. Uwierzcie mi, mimo że samochodów jest pełno na ulicach, bardzo wiele osób nie wsiadzie do samochodu, nie umie albo boi się jeździć. Tak samo, że np.
umiem sama zatankować samochód. Takie nawet rzeczy, które wydawałyby się pierdołami. Czy np. to, że świetnie sobie radzę w prowadzeniu gospodarstwa domowego, bo nie każda kobieta to potrafi, czy nie każdy mężczyzna to potrafi.
To nie jest tak, że coś jest rolą kobiety, a coś jest rolą mężczyzny. Mam nadzieję, że coraz więcej osób o tym wie. Powypisujcie sobie to wszystko na kartce, zupełnie inaczej spojrzycie wtedy na swoją osobę. Na to, gdzie Wy już teraz jesteście, docenicie to bardziej, zamiast porównywać się, czego to Wy jeszcze nie umiecie.
Serdecznie zachęcam. No dobrze, ale co jeżeli paraliżuje nas strach przed krytyką innych osób? Najpierw zadałabym pytanie, jakich innych osób? Bardzo często jest tak, że to my sami siebie krytykujemy, bo coraz więcej osób dzisiaj jest perfekcjonistami, tak?
Podchodzi do czegoś 100% albo nic. Ja na ten temat nagrałam odcinek nr 6, właśnie 100% albo nic, jak okiełznać perfekcjonizm. Serdecznie zachęcam do wysłuchania tego odcinka. in.
tłumaczę, dlaczego też błędy są naturalnym procesem nauki w naszym życiu, jak sobie z tym radzić, jak to interpretować. Ale też nie oszukujmy się, bardzo często jest tak, że my dostajemy od drugiej osoby jakiś feedback. Np. w pracy przełożona nam powie słuchaj Ania, to i to zrobiłaś źle, proszę popraw to tak i tak, np.
na jutro. , itd. No i to, moi drodzy, już jest problem w nas samych, bo my nie umiemy rozróżniać myśli od faktów i my sami sobie różne rzeczy dopowiadamy. I to jest bardzo dzisiaj powszechne.
Dlatego też serdecznie zachęcam Cię do wysłuchania odcinka nr 2, który nazywa się Myśli Sabotujące i Wspierające, w których to ja uczę to rozróżniać. I to jest naprawdę mega, mega ważne, bo my się dzisiaj bardzo często w taki sposób właśnie odnosimy do różnych sytuacji życiowych, że wcale coś nie miało miejsca, a my sami sobie nadajemy jakieś znaczenie do tego, przez co potem właśnie dzieją się takie nieprzyjemne sytuacje. No dobrze, ale co jeżeli ktoś nam nie daje zdrowego komunikatu, że coś jest nie ok, tylko nas faktycznie krytykuje? Po pierwsze zastanowiłabym się, jaka jest intencja tej osoby, bo czasami jest tak np.
w relacjach, że załóżmy, że nasz partner w dzieciństwie, jego mama czy jego tata też tak samo się zwracali i ten ktoś nie wie, że nas rani tymi słowami albo dla niego to jest nic, a my po prostu to bardzo mocno gdzieś tam przeżywamy. To tutaj zachęcałabym do tzw. zdrowej komunikacji, czyli do bycia asertywnym i stawiania komunikatu ja. Bardzo fajnie uczy tego książka Porozumienie bez Przemocy i jakby zakomunikowanie takiej osoby.
Słuchaj, gdy mówisz mi tak i tak, mi jest przykro, czuję się z tym źle, czy mogę cię prosić, żebyś w przyszłości np. powiedział mi to w taki czy w taki sposób albo np. dał mi konkretną instrukcję obsługi, jak mam to czy to zrobić, a unikniemy tego i obydwoje będziemy się czuli lepiej. Wiem, że to teraz może brzmić troszeczkę sztucznie, ale serio, inni nie zawsze wiedzą, w jaki sposób my coś odczytamy na podstawie naszych doświadczeń czy przekonań.
Czasami trzeba dać komuś instrukcję obsługi i po co coś w sobie gdzieś tam długo trzymać i to nas maranić. Lepiej zakomunikować drugiej osobie, że gdy ona robi to tak i tak, jeżeli ta intencja wiemy, że nie jest zła tej drugiej osoby, po prostu zawalczyć o to, tak w cudzysłowie chociaż zawalczyć, to nie jest dobre słowo, żeby nam obydwum było dobrze w tej relacji. Do tego też serdecznie zachęcam. Ale co jeżeli ta druga osoba ma wobec nas złe intencje?
Czyli po prostu chce nas w jakiś sposób upokorzyć, chce sprawić, że my się poczujemy źle? Tutaj oczywiście nadal stawiałabym na asertywność i chronienie swoich własnych granic, bo nie ma nic gorszego dla poczucia własnej wartości jak to, że ktoś nas krytykuje cały czas taką typową krytyką, a my to po prostu odbieramy, bo mamy przekonanie, że faktycznie tak jest albo że tak powinno być, bo jesteśmy my tacy czy tacy, ale też zastanowienie się, czy faktycznie my potrzebujemy tych osób w swoim życiu. Dlatego, że nawet jeżeli to jest rodzina, nawet jeżeli to jest partner, nawet jeżeli to jest ojciec, no niestety czasami dla własnego dobra jakieś relacje trzeba gdzieś tam oddzielić i do tego serdecznie również, oczywiście jak zwykle, zachęcam chociażby tutaj terapię, no bo to jest temat zdecydowanie cięższy. Powiem też, że nie wszystko tak łatwo po prostu zakończyć.
KONIEC No dobrze, przechodzimy jeszcze do kolejnych konkretów, a mianowicie do takich pytań pomocniczych, które bardzo często zadawała mi Pani Agnieszka na mojej terapii czy właśnie moje bliskie gdzieś tam osoby, które dawały mi strasznie do myślenia, które ja też teraz wykorzystuję rozmawiając z innymi osobami, które czuję, że potrzebują mojego wsparcia. I to jest też rada, bo jeżeli my czujemy, że coś powinniśmy zmienić, ale też jeżeli my wiemy, że jest jakaś osoba nam bliska, która tkwi teraz w jakimś takim toksycznym schemacie czegoś tam, na przykład w zaburzeniach odżywiania, czy właśnie w toksycznej relacji w pracy, w związku i tak dalej, to w jaki sposób rozmawiać, o co pytać, jak nakierować taką osobę na rozwiązanie? Pytanie pomocnicze numer jeden. Czego się obawiam?
Jak sobie ewentualnie poradzę z tymi problemami, które mogą wystąpić przy tej zmianie? I tutaj chodzi o tak zwaną wizualizację. Po pierwsze uświadomić, czego ja się boję. Że na przykład boję się, że gdy się rozstanę, to będę samotna.
No to teraz pytanie. Jak mogę sobie z tą samotnością poradzić? Mogę na przykład zawsze zadzwonić do tej, do tej, do tej osoby. Mogę po sąsiedzku pójść tam, czy tam.
Mogę pójść na siłownię, gdzie są moje ziomki. Naprawdę opcji jest sporo, ale w sytuacji, w której faktycznie, po pierwsze uświadomimy sobie, czego się boimy, a po drugie zwizualizujemy sobie, jak faktycznie to, czego się boimy, będziemy mogli sobie z tym czymś poradzić, daje bardzo duże poczucie ulgi. Także to jest pierwsza z rzeczy. Druga.
Po co to robię? I tutaj, po pierwsze my sobie uświadamiamy intencje, bo na przykład chcemy czuć się szczęśliwi, bo wiemy, że zasługujemy i tak dalej, i tak dalej. Ale raczej przestrzegam przed takim myśleniem, żeby zawalczyć o siebie. Dlatego, że właśnie mi Pani Agnieszka bardzo mocno na to zwracała uwagę, bo ja tak zawsze mówiłam, że trzeba tam walczyć o siebie, coś tam, coś tam, ale samo słowo walka kojarzy się z czymś, co wymaga bardzo dużej ilości energii, nakładów tego wszystkiego, z czymś ciężkim, z czymś, co będzie się ciągnęło, co będzie trudne.
Dlatego raczej poszłabym w tą stronę stawiania tego, że po co to robię, bo na przykład wiem, że zasługuję na coś tam, albo bo chcę w przyszłości czuć się tak i tak. Raczej w tą stronę. Kolejna z rzeczy, co najgorszego może się stać i to już mówiliśmy sobie wcześniej, ale faktycznie bardzo często w różnych sytuacjach tak naprawdę konsekwencje wcale nie są takie złe, jak nam się wydaje. I tutaj przytoczę akurat mój przykład z mojego życia, dlatego, że moja przyjaciółka zrobiła świetną robotę.
W sytuacji, w której ja się zastanawiałam, czy się rozstać z partnerem, no bo to był wieloletni związek, ja go strasznie kochałam, zresztą my byliśmy dobrym związkiem, nie można powiedzieć, że nie. Ale różne inne rzeczy gdzieś tam spowodowały, że czegoś innego w życiu oczekiwaliśmy, niż tego, co mieliśmy. To moja przyjaciółka zadała mi takie pytanie, no ale Monia, co najgorszego może się stać, jeżeli Ty się wyprowadzisz i uznacie po jakimś czasie, że jednak chcecie do siebie wrócić, bo jednak chcecie pracować nad tym, czy nad tym? Tak naprawdę ja sobie wtedy uświadomiłam, że to, co może się stać, to no nic, no ja stracę po prostu trochę pieniędzy związanych z wynajmem, ale jest miesięczny okres wypowiedzenia, w razie go po prostu wypowiem umowę, a przy okazji zyskamy to, że nawet jeżeli po kilku miesiącach ja mu się miałam z powrotem wprowadzić, no to będziemy pewni, że to jest to i że my chcemy tkwić w tej relacji, że chcemy nad nią pracować.
Także naprawdę to pytanie często ratuje życie i zachęcam, żeby sobie je zadawać. Ja tak samo jak mam jakieś przekonanie, że nie pójdę na psychoterapię, bo co sobie ktoś tam pomyśli. No ale co najgorszego się stanie, jak ten ktoś sobie coś tam pomyśli? No nic, no pomyśli sobie i tyle.
Jakby nie ma tutaj żadnego innego znaczenia. Także serio bardzo wartościowe pytanie. No i kolejne, które szczerze ja teraz zadaję bardzo dużej ilości osób, bo my często sobie nie zdajemy z tego sprawy, ale czego teraz tak naprawdę potrzebujesz? Pani Agnieszka mi się zawsze o to pytała.
I szczerze ja widzę, jak wiele osób jest zakłopotanych tym, że na przykład przychodzi do nas i mówi nam, że no dzieje się to i to i to, czujemy się smutni, to to, tutaj taka sytuacja, on nie odpisał, on coś tam, on coś tam. I zadaj sobie pytanie, czego teraz tak naprawdę potrzebujesz? My często sobie nie zdajemy z tego sprawy, czego tak naprawdę realnie potrzebujemy. Bo na przykład potrzebujemy teraz bliskości, potrzebujemy teraz przytulenia, potrzebujemy teraz no naprawdę różnych rzeczy, ale serdecznie zachęcam Cię, żebyś każdego dnia zadawał, zadawała sobie to pytanie w różnych sytuacjach, czego teraz tak naprawdę potrzebujesz?
Ja też, gdy obserwuję u siebie różnego rodzaju jakieś takie emocje, powiedzmy to, które by były u mnie niepożądane, czyli że nagle czuję na przykład się rozgniewana i na przykład ostatnio tak miałam, że przed okresem no wszystko mnie po prostu tak denerwowało, byłam takim totalnym rozdrażnionym człowiekiem i sama siebie nie potrafiłam zrozumieć. I tak w pewnym momencie się zatrzymałam i mówię, czego teraz Monia tak naprawdę potrzebujesz? I sama siebie uspokoiłam, bo jakby z tych myśli przeszłam na fakty, co się dzieje, na co mam wpływ, na co nie mam i zupełnie inaczej interpretowałam to zderzenie, także serdecznie zachęcam do zadawania sobie takich pytań i autorefleksji. Jednocześnie też chciałabym przestrzec przed jedną bardzo powszechną rzeczą, a mianowicie często jest tak, że ktoś no nie wiadomo z jakiej intencji, ale próbuje nam radzić.
Gdybym ja była na twoim miejscu, to... albo słyszy jak my tam, nie wiem, gadamy, że w związku się dzieje to czy to, czy w pracy i mówi, no to zmień tą pracę, o co ci chodzi? Po co tyle mi tego mówisz? No jeżeli ci nie pasuje, to zmień.
Albo na przykład ktoś mówi, że no ale widzisz, no jesteś nieszczęśliwa, no to powinnoś to czy to, czy to. Kochani, nie idźmy tym torem. Dlaczego? Ja sama zauważyłam po sobie, że jeżeli widziałam się z kimś, kto słuchając moich problemów, sam dawał mi rady w stylu właśnie no to co, no to zmień tą pracę, jak ci nie pasuje, tak?
Albo no to o co ci chodzi? To ja potem zaczynałam unikać tej osoby, bo ja spotykając się i mówiąc tej osobie, chciałam się poczuć bezpiecznie w jej towarzystwie, chciałam, żeby mnie wysłuchała, żeby mnie w jakiś sposób sparła, ale ja nie potrzebowałam tej rady, bo to jest moje życie i to ja muszę o nim decydować, a jakby druga osoba ciężko, żeby weszła w moje buty, jak to się tak powszechnie mówi i wiedziała wszystkie różne aspekty. Wiadomo też, że moja perspektywa jest inna od perspektywy szefa, nie wiem, partnera i tak dalej, i tak dalej, dlatego ja raczej przestrzegam przed mówieniem rad, nawet jeżeli wiemy, że ktoś tkwi, nie wiem, to w toksycznej relacji, czy właśnie w pracy źle traktowane, pytać czego teraz potrzebuje, czego się obawia, w jaki sposób możemy mu czy też jej pomóc, a nie dawać jakiejś tam rady, czy mówić, że ona musi, ona powinna, bo to działa w drugą stronę, czyli zniechęca tą osobę do nas samych. Muzyka Muzyka Muzyka Muzyka Dobrze kochani, macie parę ćwiczeń, które możecie sobie wykonać, mam nadzieję, że okażą się one dla Was pomocne, macie też różnego rodzaju wskazówki i pytania, które również mogą Was nakierować na rozwiązania.
Życzę Wam teraz bardzo dużo siły, tej takiej wewnętrznej, bo wiem, że jej teraz naprawdę bardzo potrzebujecie. Zachęcam do tego, żeby jak najwięcej czasu w takich właśnie momentach spędzać samemu ze sobą i zadawać sobie samemu pytania, czego teraz właśnie potrzebujemy, wczuwać się w siebie, a nie słuchania rad innych osób. Do tego też chciałabym na końcu dodać parę cytatów. Wiem, że to może dziwnie brzmieć, ale czasami jest tak, że jakieś słowa zapadają nam w pamięci, powtarzamy je sobie i one gdzieś tam do nas docierają.
Ja tak mam z dwoma cytatami w tym aspekcie. Pierwszy już pewnie znacie, jeżeli mnie słuchacie od dłuższego czasu. Jest to cytat Alberta Einsteina. Głupstwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.
Prawdziwe, co nie? A drugie? Największe ryzyko w życiu to nie podejmowanie ryzyka. I to się bardzo mocno wiąże z tym akwarium.
Także to tyle na dzisiaj. Bardzo, bardzo, bardzo miło było mi nagrać odcinek podcastu po tak długiej przerwie. in. zakończenie przeze mnie studiów.
Ech, tak, już się obroniłam, jestem dyplomowanym dietetykiem. Operacja kolana mojego ukochanego psiaka, ale też wiadomo, że jeżeli rozstanie, to szukanie mieszkania. Obecna sytuacja na świecie nie jest zbyt łatwa, jeżeli chodzi chociażby o wojnę na Ukrainie, ceny mieszkań w Poznaniu, ale też sama dostępność tych mieszkań. Także też ja miałam różnego rodzaju problemy zdrowotne.
Ostatni okres mnie nie oszczędzał, tak bym to nazwała, ale cieszę się, że w końcu odzyskałam te siły, chęci do działania, że w końcu chce mi się tutaj i gadać do ludzi, i wychodzić do znajomych. Ja wiem, że zmiany są trudne. Ja wiem, że to wszystko nas przytłacza, ale też chciałabym prosić Ciebie, żebyś wobec siebie zbyt wiele nie oczekiwał, nie oczekiwała. Trzeba dać sobie czas do tego, żeby oswoić się z tym, co teraz nam przeszkadza, czego chcemy.
To nie jest tak, że proces zmiany trwa dzień czy dwa. Uświadamiam sobie, że coś jest nie ok i już coś z tym robię. Tylko stopniowo dać sobie pozwolenie do tego, żeby przeżywać te wszystkie emocje i dać sobie czas do tego, żeby podjąć jakąś tam decyzję. Bardzo mocno Cię wspieram.
W tym momencie ściskam. Jeżeli czegoś potrzebujesz, to również pamiętaj, proszę, że wiesz, gdzie mnie znaleźć. Instagram, Facebook, mail. Może będę w stanie jakkolwiek tutaj pomóc czy chociażby wysłuchać.
A tymczasem zachęcam dalej do śledzenia moich social mediów, do tego, żeby udostępnić ten odcinek podcastu dalej. Dzięki temu ja jestem w stanie się rozwijać i docierać do większej ilości osób, a także do tego, żebyś ocenił, oceniła ten podcast, zarówno na Spotify'u, jak i Apple Podcast. Dzięki temu bardzo mi pomażecie. Do usłyszenia w kolejnych odcinkach.
Miłego dnia, wieczoru, w zależności od tego, kiedy go właśnie słuchasz.