Monika Grzelak
Wszystkie odcinki
Odcinek #8

Chcę zrozumieć napady objadania

Jeśli występują u Ciebie epizody objadania i zastanawiasz się-w jaki sposób możesz to zmienić, ten odcinek z pewnością okaże się pomocny. Omawiam w nim przyczyny kompulsywnego objadania oraz alternatywne metody radzenia sobie z nieprzyjemnymi emocjami. W odcinku polecam książkę Joanny Flis (Madame Monday) Po Dorosłemu 🙂Życzę Ci przyjemnego słuchania! 🙂

Pokaż transkrypcję odcinka

Dzień dobry! W dzisiejszym odcinku podcastu omówię temat objadania. Zarówno pod kątem zaburzenia z napadami objadania, zwanym BAD – Pinch Eating Disorders, jak i utraty kontroli nad ilością spożywanego pokarmu u osób, które nie mają tego zaburzenia, ale u których po prostu co jakiś czas pojawia się taki epizod objadania. Nie oszukujmy się, ale chyba nikt z nas nie lubi czuć, że traci nad czymś kontrolę.

Dlatego też celem tego podcastu jest zrozumienie przyczyny objadania, a także pomoc w zaplanowaniu strategii, która będzie tzw. prewencją napadów. Ja nazywam się Monika Grzelak i jestem psychodietetyczką oraz trenerką personalną. W tym podcaście poruszam tematy związane ze zdrowiem psychicznym, zaburzeniami odżywiania, relacją z jedzeniem oraz zniekształconym obrazem własnego ciała.

Życzę Ci przyjemnego słuchania. Na samym początku chcę rozróżnić, kiedy objadanie się przechodzi już w zaburzenie odżywiania, a kiedy jest po prostu występującym raz na czas objawem tudzież epizodem. Według klasyfikacji ICD-11 osoba z zaburzeniami objadania spełnia następujące kryteria. Przede wszystkim ma częste, nawracające epizody objadania się i tą częstotliwość wskazaną w tych kryteriach to jest minimum raz w tygodniu lub częściej przez okres minimum trzech miesięcy.

Objadanie się definiuje zazwyczaj jako taki obrębny czas, czyli np. przez dwie godziny. Taka osoba doświadcza utraty kontroli nad swoimi zachowaniami żywieniowymi i jest znacznie więcej lub zupełnie inaczej niż zwykle. Taka utrata kontroli nad jedzeniem może być opisana jako poczucie, że nie jesteśmy w stanie się powstrzymać ani ograniczyć ilości lub też rodzaju spożywanego pokarmu.

Gdy już taka osoba zacznie, to bardzo często mówi, że budzi się dopiero po tym, jak wyzeruje np. jakiś karton, opakowanie, talerz, że nie ma nad tym żadnej kontroli w trakcie. Czyli z autopilota podejmuje dane działanie, je, ale budzi się dopiero po. Nie ma jakby w trakcie spożywania tego posiłku jakiejś takiej refleksji, że ej, może to za dużo albo może nie powinnam tego jeść, tylko jest takie ocknięcie się dopiero po wyzerowaniu danej racji pokarmowej.

To, co jest bardzo ważne, w zaburzeniu z objadaniem nie ma zachowań kompensacyjnych. Co to znaczy? W bulimii jest tak, że osoba po napadzie objadania idzie to skompensować sobie pod postacią wymiotów, różnych środków przeczyszczających, nadmiernej aktywności fizycznej po to, żeby spalić te kilokalorie czy po to, żeby po prostu zwrócić te kilokalorie, które ta osoba spożyła. W zaburzeniu z objadaniem nie ma takich kompensacji.

Czyli taka osoba po takim napadzie wraca do swoich codziennych, rutynowych zajęć. Objawów i zachowań nie można wytłumaczyć innym schorzeniem, ani innym zaburzeniem psychicznym i nie wynikają one z wpływu substancji lub leku na ośrodkowy układ nerwowy, w tym skutki odstawienia. Czyli to jest bardzo istotne, że trzeba sobie to rozróżnić, czy taka osoba, która ma napady objadania, czy one nie są spowodowane tym, że są obecnie przyjmowane jakieś leki. Albo czy w przeszłości nie były.

U osób zmagających się z napadami objadania występuje wyraźny niepokój, ale także znaczne upośledzenie funkcjonowania, zarówno osobistego, rodzinnego, społecznego, edukacyjnego, zawodowego, tak naprawdę życia na wielu różnych płaszczyznach. Oczywiście, teraz tutaj przedstawiłam te kryteria, ale bardzo ważne jest, że diagnozą zajmuje się lekarz. Po naprawdę obszernym wywiadzie, żeby rozpoznać, czy to, że my widzimy objaw objadania, to czy na pewno jest to zaburzenie odżywiania, czy przypadkiem nie jest to objaw czegoś innego, zewnętrznego, z czego nie zdajemy sobie sprawy. Bardzo dobre wieści są takie, że naprawdę można wiele działać w tej sferze i poprawić komfort swojego życia.

Między innymi, jak to zrobić, dowiesz się z dzisiejszego odcinka podcastu. No dobrze, powiedzmy sobie, jakie są przyczyny nadmiernego jedzenia. Mamy cztery główne czynniki, biologiczne, psychologiczne, rodzinne i środowiskowe. Czyli jak już widać, temat jest dosyć skomplikowany.

Z czynników biologicznych wyróżnia się zarówno to genetyczne, jak i metaboliczne. Genetyczne dlatego, że możemy urodzić się np. z niedoborem serotoniny, czyli bardzo ważnego neuroprzekaźnika, który ma wpływ na to, ile i co jemy. Tak samo możemy się urodzić z zaburzonym ośrodkiem głodu i sytości, co nadal będzie miało wpływ na to, ile i co jemy.

Z zaburzeń metabolicznych możemy mieć np. zaburzenia gospodarki węglowodanowej, lipidowej, nadciśnienia tętniczego, możemy mieć jakieś alergie, nietolerancje pokarmowe czy po prostu np. nadwagę, która dalej zaburza homeostazę, czyli funkcjonowanie całego naszego organizmu. Z czynników psychologicznych mamy poznawcze, behawioralne, emocjonalne, cechy osobowości i samoocena.

Mówiąc po ludzku, jest to to, jaką mamy postawę wobec jedzenia, jakie są nasze przekonania o nas, o jedzeniu, o świecie, czy np. nie występują jakieś znikształcenia poznawcze, jakie mamy nawyki, w jaki sposób my sobie regulujemy napięcie czy jakieś trudne emocje, w jaki sposób my nimi zarządzamy, jaka jest nasza samoocena, poczucie własnej wartości. Naprawdę to wszystko ma bardzo duże znaczenie. Czynniki rodzinne, coś co bardzo często występuje, czyli to, że jakie nawyki żywieniowe były w domu za naszego dzieciaka, jakie było modelowanie naszych zachowań żywieniowych, czy nie były jakieś dysfunkcje systemu rodzinnego, czyli to, że np.

jedzenie było narzędziem kontroli. I naprawdę na niemalże każdej konsultacji słyszę, że albo czegoś notorycznie zabraniano i jak ktoś chciał zjeść chipsy, to musiał się chować gdzieś w pokoju i je zjadać tak, żeby nikt tego nie widział. Albo, że np. w domu było tak, że nie było można wyjść z domu, dopóki się nie zjadło całego obiadu nałożonego przez rodzica, bo inaczej no nie, nie i koniec, kropka.

Musisz to zjeść, choćby nie wiadomo co, przemęczyć się, ale nie wolno wyrzucać jedzenia, nie wolno go marnować. Albo było takie kształtowanie poczucia winy, że musisz to zjeść, bo ja się napracowałam, inaczej mamusi nie kochasz i tego typu sprawy. Ostatnie czynniki to czynniki środowiskowe. Jest to, obszernie mówiąc, środowisko, które na ten moment sprzyja bardzo mocno otyłości, czyli przemysł spożywczy, niska cena gotowych potraw, łatwość dostępu do jedzenia, np.

typu fast food, reklamy żywności i tego typu rzeczy. Tutaj znowu siedzący tryb życia, czyli to, że my zarówno mamy pracę home office, bardzo często zdalną i siedzimy w ciągu dnia, jak i to, że mamy większą dostępność chociażby do wind, ruchomych schodów. Z czynników środowiskowych możemy też wymienić to, że mamy bardzo dużo teraz sytuacji stresujących, wiadomo social media, to co się dzieje dookoła, np. w mediach, gdzie słyszymy tutaj o wojnie, tutaj o prezydenturze, o przeróżnych różnych rzeczach.

I tak samo mamy bardzo często rozregulowany rytm dobowy. Bardzo dużo osób ma pracę zmianową, tak samo jak i wiele osób np. siedzi do późna i coś ogląda, albo gra w jakieś gry, wstaje o różnych porach dnia, chodzi spać o różnych porach dnia. To ma naprawdę bardzo duże znaczenie.

Mówiąc o napadach obiadania, nie można nie wspomnieć o tym, jakie psychospołeczne funkcje pełni jedzenie. in. forma okazywania uczuć, reduktor napięcia, to może być nagroda lub kara, to może być sposób na pozyskanie kontroli poprzez czy to jedzenie, czy nie jedzenie, jak np. w anoreksji.

To może być też jakiś taki element relacji społecznych, w których, jak to się mówi, przez żołądek do serca, że my próbujemy zdobyć jakąś sympatię, czy sprawić komuś po prostu przyjemność. To może być również sposób wyrażania swoich poglądów, np. weźmy sobie weganizm. Gdybym miała podzielić się swoją praktyką zarówno zawodową, jak i moimi doświadczeniami z mojego życia, bo już kiedyś mówiłam w jednym z odcinków, że sama chorowałam na anoreksję, miałam też epizody napadów objadania i doskonale wiem z autopsji jak to jest, to chciałabym powiedzieć, że najczęściej dochodzi do takiego niekontrolowanego sposobu odżywiania się u osób, które mają niską samoocenę i bardzo niskie poczucie własnej wartości.

Myślą w kategoriach zero-jedynkowych, czyli wszystko albo nic. Nie potrafią odpoczywać, nie potrafią odpuszczać, mają bardzo wysokie ambicje i bardzo często też perfekcjonizm. Stosują restrykcje żywieniowe i któregoś dnia, jak już zjedzą coś spoza, no to interpretują ten dzień jako stracony, jako porażkę i doprowadzając do właśnie napadu. Do napadów objadania predysponuje również to, że w ciągu dnia nie mamy w ogóle czasu dla siebie, oddechu, ale też żadnych przyjemności.

Czyli wtedy jedzenie pełni tą rolę pocieszyciela, jakiegoś takiego wyluzowania, reduktora napięcia, ale też po prostu tego, że ono jest przyjemne. Więc jeżeli w ciągu dnia wszystko jest przykrym obowiązkiem i w ogóle taką rzeczą, która nie sprawia nam tego fanu, to nie dziwota, że chcemy się pocieszyć czymś naprawdę pysznym, czy to z restauracji, czy pojechać sobie na jakąś pyszną pickę, czy wziąć sobie jakiś obiad, który kojarzy nam się z jakimiś bezpiecznymi domowymi warunkami, typu kotlet, ziemniaczki, mizeria. To jest całkowicie naturalne, że jeżeli nie ma na co dzień przyjemności, to będziemy szukać sobie tego w innych czynnościach, tudzież w innych rzeczach. Dodatkowo bardzo duże znaczenie ma brak bazy.

Czyli to, że ktoś ma niezdrowe nawyki żywieniowe, odżywia się w taki sposób, który tej osoby nie syci, nie satysfakcjonuje, ale również to, że ktoś ma zbyt duże odstępy pomiędzy posiłkami i po prostu czuje głód. Dlatego też sięga po jakieś przekąski, czy podjada, no i potem często doprowadzi do napadów. Bardzo często napady obiadania występują u osób, które nie mają tak zwanej asertywności, nie potrafią się komunikować, nie potrafią wyrażać swoich potrzeb, nie stawiają tych granic, żyją nieuważnie, cały czas w stresie, napięciu na autopilocie, nie mają zaspokojonych podstawowych potrzeb, przynależności, autonomii, bezpieczeństwa, uznania, nie rozróżniają głodu fizycznego od emocjonalnego. No i kurczę, ja wiem, że tego jest bardzo dużo, ale to jest naprawdę istotne, że my często patrzymy na ten objaw, czyli obiadanie i sobie wyrzucamy, że jak ja mogę mieć problem z jedzeniem, to jest taka podstawowa rzecz, jak ja mogę tracić kontrolę, która jest nienadziejna i dalej tam idzie lawina różnych przykrych emocji i słów, a jakby spojrzeć na to, ile elementów składa się na to jedzenie, to mamy zupełnie inną rozmowę.

Każdemu z nas w życiu coś innego się przydarzyło. Patrzenie na to, że, nie wiem, objada się osoba leniwa, niezdyscyplinowana, jest naprawdę dalekie od prawdy, a jestem świadoma tego, że taki pogląd na ten moment występuje u wielu osób. Świat dzisiejszy mamy naprawdę bardzo skomplikowany i oczywiście ja nie jestem zwolenniczką tego, żeby wszystko zwalać na nasze dzieciństwo i teraz obwiniać, że ja tak się muszę zachowywać, bo tak było u mnie w domu. Dzisiaj zresztą dodałam bardzo fajną rolkę na Instagram, gdzie właśnie powiedziałam o tej takiej odpowiedzialności za swoje emocje i zachowania.

O to, że okej, warto być świadomym tego, że coś nam się przydarzyło, przez co my zachowujemy się w taki, a nie inny sposób, ale w dorosłości, a przede wszystkim w dojrzałości, bardzo ważne jest to, żeby zaakceptować ten bagaż, z którym my tutaj chodzimy i kluczymy przez świat i zamiast biczować się za to, co się wydarzyło, po prostu zaakceptować to i spróbować samemu sobie dać, zaspokoić te wszystkie swoje podstawowe potrzeby, nie szukając ich na zewnątrz. W tym temacie jest bardzo fajna książka Madame Monday, po dorosłemu bodajże. Napiszę w opisie tego podcastu, tego odcinka, jaka to jest dokładnie książka, ale naprawdę ona mi bardzo mocno też otworzyła oczy na ten bagaż emocjonalny, który my dźwigamy, na tym, czym jest dorosłość, ale przede wszystkim, czym jest dojrzałość. Także duża polecajka.

Jeżeli już podejrzewamy u siebie, że to jest zaburzenie odżywiania, albo jeśli po prostu, co jakiś czas zdarza nam się taki epizod i chcielibyśmy z nim coś zrobić, no to oczywiście nie ma tutaj jednej magicznej recepty. Przede wszystkim trzeba poznać przyczynę, a dopiero potem próbować stosować jakieś środki zaradcze. Inaczej będzie się pracowało z osobą, która po prostu żyje w biegu, nieuważnie, na autopilocie, od osoby, u której przez zażywanie jakichś leków w przeszłości, tudzież teraz, występuje zaburzenie funkcjonowania ośrodków głodu i sytości i taka osoba po prostu nad tym nie panuje. Czyli najpierw dobrze byłoby się zgłosić do specjalisty, na przykład psychodietetyk również może w tym bardzo mocno pomóc, lub po prostu psychoterapeuty, psychiatry omówić swój problem, poszukać diagnozy i dopiero wtedy zacząć działać.

Teraz powieję grozą, bo powiem trochę o konsekwencjach zaburzeń z napadami objadania, ale oczywiście może to prowadzić do cukrzycy typu drugiego, czyli tej cukrzycy, która jest wynikiem naszych codziennych nawyków. Również może to prowadzić do insulinooporności, do miażdżycy, choroby refluksowej, przełyku, zaburzeń płodności, PCOS, czyli zespół policystycznych jajników, a także nadwagi i otyłości. Jaka jest dietoterapia napadów objadania? Jeżeli chodzi o komponowanie jadłospisu, to warto zacząć jeść co 3-4 godziny i naprawdę tego pilnować, żeby nie doprowadzać do wilczego głodu.

Bardzo często zaleca się na sam początek pięć posiłków, czyli np. śniadanie, drugie śniadanie, obiad, przekąska, tudzież podwieczorek i kolację. I to ma naprawdę bardzo duże znaczenie, bo to jest ta tzw. baza, która pozwala nam na to, żeby nie objadać się z powodu po prostu fizycznego głodu.

Te posiłki, które my spożywamy, warto, żeby były zbilansowane, czyli żeby zawierały węglowodany, białka i tłuszcze. Jeżeli chodzi o sytość, to faktycznie warto zadbać o odpowiednią ilość białka w diecie, czyli szukać jego źródeł w swoim codziennym jadłospisie oraz mieć węglowodany złożony. in. pełnoziarniste pieczywo, pełnoziarniste makarony, kasze gruboziarniste, ryże, ziemniaki, w ogóle warzywa.

Teraz też w obecnym sezonie świetnie jest wybierać owoce jagodowe, a no i oczywiście płatki owsiane od ręby. Teraz jeszcze mi się o tym przypomniało. Bardzo często mówi się też o tym, żeby na samym początku wyeliminować triggery, czyli jeżeli wiemy, że bardzo często tracimy kontrolę po tym, jak zaczynamy spożywać Oreo, to może na jakiś czas z diety to wyrzucić, wyeliminować albo bardzo mocno ograniczyć, żeby najpierw poradzić sobie z bazą, ze swoją dietą oraz np. nauczyć się zarządzania emocjami, dostosować do siebie inne metody radzenia i dopiero potem próbować sobie to Oreo do diety wprowadzać.

Czym jest prewencja napadów objadania? Mamy taki bardzo fajny model nasion, czyli SIDS w języku angielskim. Social support, education, exercises, diet, sleep. Czyli wsparcie społeczne, edukacja, ćwiczenia, dieta, sen.

Te wszystkie czynniki mają przeogromne znaczenie do tego, żeby zadbać o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne i żeby nie dochodziło do jakichkolwiek niekontrolowanych kompensacji. Wsparcie społeczne. Jesteśmy istotami, które potrzebują drugiego człowieka do tego, żeby żyć. Dlatego bardzo ważne jest to, żeby nie czuć się samotnym.

Edukacja. Warto wiedzieć w jaki sposób bilansować swoje menu, co wpływa na to, że podjadamy. No bo znowu, jeżeli ktoś nie wie, że po posiłku wysokowęglowodanowym, czyli na przykład po spożyciu płatków z mlekiem śniadaniowych, no tak naprawdę to bardzo mocno wyrzuci nam poziom cukru we krwi, nasyci nas na około 30-60 minut, no to też nie ma się co dziwić, że ta osoba po godzinie od posiłku znowu sięga po coś innego, no bo po prostu jest głodna, a nie wie jak może przekształcić ten posiłek w coś innego. Ćwiczenia.

My ludzie, my istoty ludzkie jesteśmy stworzeni do tego, żeby się ruszać. Nienaturalne dla nas jest to, że my siedzimy i spędzamy tyle czasu przed ekranami. Dlatego też warto na co dzień zarówno spontanicznie szukać sobie sposobów do tego, żeby zająć się czymś, czyli na przykład pójść na spacer, wybrać rower zamiast samochodu, czy po prostu wybrać schody zamiast windy. Znaleźć sobie jakąś dyscyplinę, jakąś aktywność fizyczną zaplanowaną, która sprawia nam przyjemność i być w niej konsekwentnym.

Dla każdego będzie to coś innego. Jedna osoba woli rolki, inna basen, trzecia squasha, czwarta tenisa, piąta trening siłowy, a jeszcze szósta na przykład ping-ponga i to jest całkowicie spoko. Ważne jest to, żeby po prostu się ruszać. Dieta, czyli no właśnie, te zbilansowane posiłki, ale też to, żeby tak skomponować naszą dietę, żeby ona nas satysfakcjonowała.

Bo tutaj też bardzo częstym błędem jest to, że osoba, która zmaga się z napadami obiadania, zaczyna wchodzić na jakąś monotonną dietę, na jakąś taką, która jej nie smakuje, tylko po to, żeby na przykład schudnąć. A to nie o to chodzi, bo my też szukamy tej przyjemności w jedzeniu, to jest naturalne i ma to bardzo duże znaczenie, żeby mieć na przykład jakąś chrupką strukturę. Bo my lubimy żuć, my lubimy przeżywać, my lubimy jak coś nam chrupie w ustach. I taka monotonna dieta, no będzie przyczyniała się też do tego, że będzie nas ciągnęło do jakichś innych tutaj wysokosmakowitych rzeczy.

Sen, to chyba musimy tego tłumaczyć, ale i tak chciałabym wspomnieć, że jeżeli się nie wysypiamy, jeżeli mamy problemy tutaj w tej sferze, no to też nie ma co się dziwić, że w ciągu dnia nie mamy energii, jesteśmy rozdrażnieni i chcemy czy to się pocieszyć, czy to sobie zredukować napięcie, czy po prostu dać sobie energię przez jakieś wysokosmakowite tutaj przekąski, co znowu może predysponować do napadów obiadania. Z tego wszystkiego, o czym już sobie tutaj powiedziałam, bardzo ważny wniosek jest taki, że jedną z najważniejszych rzeczy jest uważność, obserwacja, bycie w tu i teraz, jedzenie bez pośpiechu, jedzenie uważne, zadawanie sobie pytań, co teraz czuję, czego potrzebuję, co mi to daje, co mi to robi, spróbować nieco zwolnić, nauczyć się odpoczywać, wiedzieć, co jest dla nas w życiu ważne i próbować zmierzać ku tym naszym wartościom, a nie tylko i wyłącznie żyć cały czas w biegu pośpiechu na autopilocie, tak naprawdę nie mając za bardzo wpływu na to, co się dzieje, bo cały czas odhaczamy z listy kolejne zadania, kolejne obowiązki. No i dobrze, co zamiast tego obiadania, bo już dowiedzieliśmy się z dzisiejszego odcinka, że ona pełni jakąś określoną funkcję, ma jakąś swoją rolę. Ja osobiście bardzo mocno rezonuję z debetem i praktycznie wszystkich moich podopiecznych uczę właśnie technik z tej terapii dialektyczno-behawioralnej.

Na czym to polega? in. radykalnie zaakceptować to, co się dzieje, ale do tego dojdę za chwilę, ale też na tym, żeby nauczyć się znajdować sobie czynności alternatywne i odwracać uwagę od czynności, które teraz robimy, które są dla nas tak naprawdę autodestrukcyjne. Przykładem właśnie może być ten napad obiadania.

Wiemy, że to może na ten moment nam pomoże, bo jest dla nas przyjemny, ale w długoterminowej perspektywie powoduje znowu ciąg przyczynowo-skutkowy, błędne koło, poczucie winy, wyrzuty sumienia, niska samoocena, chęć znowu jakichś restrykcji, no i znowu obiadanie i tego typu rzeczy. Żeby przerwać ten krąg, warto byłoby nauczyć się nie zamartwiać, oczywiście zadbać o tę bazę, o której mówiłam wcześniej, czyli o te nasze nasionka, ale też nauczyć się odwracać uwagę od tego dyskomfortu, od tych takich rzeczy, które powodują, że my się zamartwiamy, jesteśmy w przyszłości, jesteśmy w przeszłości, a nie tu i teraz. Przykładem może być odwrócenie uwagi na coś przyjemnego, czyli na przykład rozmowa z przyjacielem, telefon do bliskiej osoby, spotkanie się z kimś, to może być rysowanie, malowanie, kolorowanie, mogą być to spacery wśród natury, albo po prostu gdzieś spacerowanie, to może być trening. Naprawdę dla każdej osoby to będzie coś innego i ja zawsze zachęcam do tego, żeby stworzyć sobie taką swoją listę rzeczy przyjemnych.

W debecie mamy też tak zwane samokojenie za pomocą zmysłów i to jest coś, co ja jej uwielbiam. in. wzrok. Chcemy patrzeć na rzeczy przyjemne.

Co może być przyjemne? Na przykład widok wody, jeziora, morza, oceanu, na co mamy teraz tak naprawdę tutaj dyspozycję. To może być oglądanie jakichś zdjęć, na przykład jakichś fajnych czasów i wspominanie. To może być patrzenie na las, park, cokolwiek, co jest dla oka przyjemne.

Zmysł słuchu, czyli możemy sobie włączyć jakąś fajną, relaksującą muzyczkę albo jakieś dźwięki natury. Możemy wyjść do parku i posłuchać. Możliwości jest naprawdę sporo. Również z podcastami, na przykład chcę inaczej Uniki Grzelak, Nie żeby coś, autoreklama.

Tak samo możemy coś czuć poprzez dotyk. Fajnie jest sobie podotykać na przykład trawy, natury, piasku. Nie rozumiem ludzi, którzy nie lubią się na plaży bawić piaskiem. Ja zawsze tam maczam i stópki i się tak cieszę z tego, że mogę sobie, tak wiecie, nimi poszmyrać i się pobawić.

Tak samo bardzo lubię w dłonie sobie ten piasek, tak wiecie. Przecierać nim sobie. To jest naprawdę mega fajne, przyjemne uczucie. Tak samo, wiem, że to trochę fancy, ale odkąd kupiłam swój pierwszy sweter kaszmirowy, to ja nie wiem, czy jest coś przyjemniejszego dla dotyku, niż właśnie mizianie się w tym sweterku.

Tak samo dogoterapia, czy w ogóle jakiekolwiek zwierzę, głaskanie, dotyk to jest naprawdę świetna metoda na samokojenie, przytulenie do jakiejś innej osoby. Kolejnym zmysłem jest węch i to może być np. wąchanie jakiejś swojej ulubionej świeczki, jakichś kadzideł. in.

z relaksem i bardzo polecam takie techniki. Tak samo może to być np. zapach jakiejś ulubionej potrawy, która się niesie z kuchni, to może być zapach jakichś kwiatów. Możemy sobie kupić sami kwiaty.

Wiecie o tym? Nie musimy czekać, aż ktoś nam je da, ale sami dla siebie, dla przyjemności możemy sobie kupić takie, jakie nam się podobają. Tak wiem, rewolucja, ale tak dla przypomnienia, bo wiem, że wiele osób sobie nie robi na co dzień przyjemności, tylko czeka, aż ktoś nam je da, a czasami warto w dorosłym życiu samemu sobie je po prostu tutaj przynieść. Niestety trzeba też za nie zapłacić, ale no to my odpowiadamy za swoje życie i zawsze będę o tym tutaj przypominać.

No i ostatni zmysł to smak. Możemy sobie np. przygotować jakąś swoją ulubioną potrawę, przetestować jakiś nowy przepis. Ja tak mam z kawą, że jestem przeogromną kawożką i dla mnie największą satysfakcją jest po prostu coffee tasting.

Zaparzenie sobie poprzez różne metody kawy, różnego rodzaju tak naprawdę, z różnych części świata i wtedy jestem w swoim świecie i się najbardziej cieszę. Nawet z racji, że przeginałam i piłam za dużo kawy, to zaczęłam też inwestować w kawy bezkofeinowe po to, żeby dalej móc się delektować smakiem, ale żeby to nie sprzyjało np. deficytom żelaza w moim organizmie i bardzo mocno polecam zastanowić się na co ty lubisz patrzeć, co ty lubisz słyszeć, czego lubisz dotykać, co lubisz czuć poprzez węch, a jaki smak lubisz i spróbować sobie w takich momentach napięcia dać sobie przyzwolenie na to, żeby sprawić sobie takie samokojenie poprzez zmysły. Jest też takie coś magiczne, jak radykalna akceptacja i zdaję sobie doskonale sprawę, że odczuwając jakiś dyskomfort, mając jakieś rzeczy, których nie lubimy w sobie może, jakieś takie utraty kontroli, ciężko jest zaakceptować tu i teraz, ale naprawdę bardzo cenną umiejętnością jest uznanie sytuacji taką, jaka ona jest.

Rezygnacja z osądzeń, czy to tej sytuacji, że zrobiłam to źle, beznadziejnie, tak nie powinno być, ale też rezygnacja z krytyki, zarówno siebie, tej sytuacji, innych osób, bo tego typu zachowanie tylko i wyłącznie nasila ból. in. autoafirmacje. Co to jest?

To jest jakieś takie swoje hasełko w głowie, które możemy sobie powtarzać, żeby móc, chciałam powiedzieć, przetrwać w tych chwilach, nie wiem, czy to jest dobre słowo, może żeby się właśnie ukoić w tym momencie i zdać sobie sprawę, że to, co czuję tu i teraz, jest najsilniejsze, ale to będzie wraz z upływem czasu maleć, ta intensywność tej konkretnej emocji. I z takich przykładów, które ja najczęściej stosuję, to to, że to też minie, to tylko chwilowe. Choć mam wady, to jestem dobrym człowiekiem. Nikt nie jest idealny.

Biorę odpowiedzialność za to, co robię i mówię. Jestem wrażliwą osobą, która inaczej doświadcza świata. Choć czasem o tym zapominam, jestem dobrym człowiekiem. Mam prawo czuć się źle.

Zastanów się nad tym, co ty możesz sobie powtarzać w głowie w momencie, w którym doświadczasz trudnych sytuacji. Postaraj się, żeby tego typu hasło zagościło u ciebie na stałe. Możesz sobie o nim przypominać, na przykład w postaci karteczek, zapisków w dzienniczku czy w kalendarzu. Dzięki czemu też ta ekspozycja czy to środowisko będzie sprzyjało samokojeniu w trudnych chwilach.

No dobrze, nagadałam się. Poruszyłam dzisiaj naprawdę wiele aspektów. Przez to, co powoduje napady objadania. Przez to, co jest ważne w diecie, w swoim codziennym stylu życia.

Do tego, żeby unikać tych napadów objadania. Jeżeli jesteś na początku swojej drogi i nie wiesz tak naprawdę z czego zacząć, to po wysłuchaniu tego odcinka polecam przede wszystkim sobie przeanalizować, kiedy najczęściej pojawia się napad objadania. O jakiej porze dnia? Czy jesteś w stanie skorelować, jaka myśl pojawia ci się w głowie przed tym, zanim zaczniesz spożywać na przykład ten określony pokarm?

Czy może jakaś myśl pojawia się również w trakcie? Albo czy po przeanalizować skąd się bierze ta myśl? Czy ona jest twoja? Czy może usłyszana przez kogoś innego?

Czego tak naprawdę potrzebujesz? Co jest u ciebie przyczyną? Jeżeli potrzebujesz zewnętrznej pomocy, to bardzo mocno polecam udać się do psychodietetyka, dlatego, że psychodietetyk właśnie zajmuje się taką analizą. Patrzy sobie, jakie są przekonania takiej osoby, jak zarządza swoimi emocjami, jakie są nowyki żywieniowe.

Szuka tego, co u ciebie na ten moment nie gra, nie styka i w jaki sposób można sobie z tym poradzić. Mam nadzieję, że ten odcinek podcastu niesie ze sobą wartość, że pomógł ci spojrzeć na obiadanie się w nieco inny sposób. Będę bardzo wdzięczna, jeśli napiszesz do mnie gdzieś prywatnie i dasz mi znać, co sądzisz o tym odcinku. A jeżeli chcesz mi pomóc, to najlepszą metodą jest udostępnienie tego odcinka na swoich social mediach jakiejś bliskiej osoby, którym może on pomóc.

Dzięki temu, że go udostępniacie, że dajecie mi gwiazdki na Spotify'u czy na Apple Podcast, mój kanał jest w stanie docierać do większej ilości osób, także z góry ślicznie Tobie dziękuję. Do usłyszenia w kolejnym odcinku podcastu.