#3 Co czuje, robi i myśli osoba z zaburzeniami odżywiania?
W dzisiejszym odcinku opowiadam o zaburzeniach odżywiania. Co myśli, czuje i robi osoba mająca niezdrową relację z jedzeniem? Niestety z roku na rok coraz więcej osób cierpi na zaburzenia odżywiania, dlatego warto wiedzieć skąd one się w ogóle biorą? W jaki sposób możesz sobie, bądź bliskim osobom cierpiącym na nie pomóc? Jeżeli interesuję Cię ta tematyka, zachęcam Cię do wysłuchania tego odcinka. Życzę przyjemnego słuchania i niezmiennie zachęcam Cię do brania aktywnego udziału w moich social mediach! 🙂 Monia P.S. Jeśli uważasz ten odcinek za wartościowy, nie zapomnij podzielić się nim z bliskimi, udostępniając link na swoich kanałach! 🙂
Pokaż transkrypcję odcinka
Cześć, z tej strony Grzelak Monika i witam Cię w trzecim odcinku mojego podcastu, który poświęca tematyce zaburzeń odżywiania. Opowiem o tym w jaki sposób myśli, co czuje oraz co robi osoba mająca niezdrową relację z jedzeniem. Ten odcinek jest dla mnie naprawdę niezwykle ważny, ponieważ coraz więcej osób zmaga się z zaburzeniami odżywiania, a niestety jest tak, że społeczeństwo nie ma zbyt dużej wiedzy na ten temat. Większość osób wie jedynie czym jest anoreksja i w jaki sposób odróżnia się ją od bulimii, ale nie ma świadomości, że tych zaburzeń jest znacznie więcej.
Ja sama cierpiałam na zaburzenia odżywiania przez wiele lat, od anoreksji po bulimie, aż po tak zwane nieklasyfikowane zaburzenia odżywiania, o których dzisiaj powiem naprawdę sporo. My często nie zdajemy sobie sprawy, że poprzez to co robimy, czy poprzez to co mówimy do drugiej osoby, możemy pogłębić czyjąś niezdrową relację z jedzeniem, ciałem czy też sportem. Być może ty po wysłuchaniu tego odcinka poczujesz, że warto coś zmienić w swojej relacji z jedzeniem, a być może nieco inaczej spojrzysz na kumpele czy kumpla, którego odbicie lustrzane dostrzeżesz w przytoczonych przeze mnie dzisiaj zachowaniach. Tak czy inaczej zachęcam cię do wysłuchania tego odcinka.
No więc na początku odpowiedzmy sobie w ogóle na pytanie, jakie mamy zaburzenia odżywiania. Najpierw opowiem o trzech głównych, chociaż w zależności od tego do jakiej literatury się zerknie, to nieco inną klasyfikację też można tam znaleźć. Najczęściej jednak wyróżnia się trzy. Żarłoczność psychiczną, czyli tak zwaną bulimię, jadłowstręt psychiczny, czyli anoreksja oraz zaburzenie napadowego objadania się.
Według badań zarówno klinicznych jak i środowiskowych wychodzi na to, że niektórzy ludzie cierpią na zaburzenie, które nie zalicza się do tych kategorii, np. nie spełnia wszystkich warunków i są to tzw. nietypowe zaburzenia odżywiania się, do których możemy zaliczyć czy to mieszane zaburzenia odżywiania, czy np. syndrom jedzenia nocnego.
Zatem zacznijmy od bulimii. Najczęściej pojawia się ona u osób, które przechodzą na bardzo rygorystyczną dietę. Tak naprawdę ona w normalnych warunkach przypomina dietę anorektyków, ale przeplatają ją epizody objadania się, którym towarzyszy potrzeba ograniczenia jedzenia. W około 25% przypadków dieta ta jest na tyle ekstremalna, że najpierw prowadzi właśnie do anoreksji, a dopiero następnie przechodzi w bulimię i wiele osób wywołuje u siebie wymioty, aby pozbyć się nadmiernych kilokalorii.
Inni mogą sięgać po np. środki przeczyszczające czy też moczopętne, albo też wyróżnia się osoby, które poddają się bardzo intensywnym ćwiczeniom i wtedy nazywa się to bardzo często bulimią sportową. Jak sprawa wygląda w anoreksji? Osoby cierpiące na anoreksję mają znaczącą niedowagę.
Ona wynika z zachowań żywieniowych chorej czy też chorego. Może to być bardzo mocne ograniczanie jedzenia albo też całkowite poszczenie. U niektórych również bardzo intensywne treningi. Osoba ta widzi siebie cały czas jako osobę grubą, mimo tej znaczącej niedowagi, panicznie boi się przytyć.
Tak naprawdę nie chodzi o to, że masa ciała pokazuje niedowagę, bo z tym aż tak dużego problemu nie ma, ale największy problem jest z tym, gdyby masa ciała wzrosła np. o 0,1 kg. Wtedy już pojawia się bardzo duży lęk. Osoby cierpiące na anoreksję mają zazwyczaj bardzo silną potrzebę kontroli.
Ona wynika zazwyczaj z tego, że w innych obszarach swojego życia tej kontroli po prostu nie ma. Czyli np. żyjemy w rodzinie, w której rodzice się kłócą, chcą się rozwieść, jest np. alkohol czy też przemoc.
Nie mamy na to zbyt dużego wpływu, to nas bardzo mocno rani i dotyka, ale za to odnajdujemy kontrolę w procesie jedzenia. BMI, czyli wskaźnik indeks masy ciała, u takiej osoby cierpiącej na anoreksję jest poniżej około 18 jednostek. Około, dlatego że w zależności od tego, do jakiej literatury sięgniemy, widzimy, że albo poniżej 17,5 albo poniżej 18 albo poniżej 18,5 jednostek. Mamy również zaburzenia napadowego objadania się.
One wcześniej były nazywane kompulsywnym jedzeniem. Całą charakterystyczną tych zaburzeń są oczywiście nawracające napady objadania się, ale uwaga, bez drastycznych metod kontrolowania wagi, tak jak to było w przypadku bulimii, czyli nie prowokujemy wymiotów, nie bierzemy żadnych środków przeczyszczających czy też nie podejmujemy się bardzo intensywnych ćwiczeń. Jest to taka ogólna skłonność do przesadnego jedzenia i u większości osób, u których się oczywiście takie zaburzenie stwierdza, ma problem z nadwagą czy też otołością. Wspominałam dzisiaj również o tzw.
nietypowych czy też nieokreślonych zaburzeniach odżywiania. I tak jak wcześniej wspomniałam, zachowanie danej osoby przypomina zaburzenie X, ale nie spełnia wszystkich kryteriów, czyli np. dana osoba zachowuje się jak anorektyk, ale jej BMI np. wynosi 19 jednostek, więc nie może być sklasyfikowana do typowej anoreksji.
in. należy tzw. syndrom jedzenia nocnego, który charakteryzuje się trzema objawami. Jest to jedzenie nocne, czyli albo po zaśnięciu budzimy się, żeby coś zjeść, albo też nadmierne objadanie się przed samym snem.
Osoby te są w pełni świadome tego, co robią, a ich zachowanie prowadzi do bardzo silnego poczucia niepokoju. W dzisiejszych czasach również bardzo dużą uwagę zwraca się na ortoreksję i bigoreksję. Ortoreksja jest to takie zaburzenie, w którym my nadmiernie skupiamy się na tym, aby nasza dieta była zdrowa, tzw. czysta, czyli bio, eko, bez konserwantów, nisko przetworzona, bez cukru.
Czyli jeżeli w składzie np. zobaczymy jakieś E, oczywiście odłożymy. W składzie cukier nie ma opcji, po prostu tego nie kupimy. No i jak się na pewno można domyślić, w dzisiejszych czasach bardzo ciężko jest w ogóle funkcjonować takim osobom.
Natomiast w przypadku bigorekcji nadmiernie skupiamy swoją uwagę na ilości masy mięśniowej i mimo tego, że możemy jej mieć naprawdę dużo, to my cały czas widzimy siebie jako nie dość dobrze, nie dość mocno umięśnionych. Warto wiedzieć, że według naukowców zaburzenia odżywiania są zaburzeniami psychicznymi. Niosą one naprawdę bardzo dużo poważnych i negatywnych konsekwencji dla naszego zdrowia, zarówno tego fizycznego, jak i psychicznego. Niestety nie mamy takiego ogólnego testu, dzięki któremu będziemy w stanie powiedzieć, czy my cierpimy na jakieś zaburzenie odżywiania, czy też nie.
Mamy na ten moment pewne kryteria, które należy spełnić, aby móc stwierdzić, że najprawdopodobniej zmagamy się z jakimś zaburzeniem, ale no właśnie najprawdopodobniej. Zaburzenia odżywiania mogą mieć wiele twarzy, mogą się łączyć, występować po prostu w liczbie mnogiej na raz. No to przechodzimy do konkretów. Co łączy większość osób z zaburzeniami odżywiania?
Oczywiście zmiana w percepcji, czyli tzw. odbiorze samego siebie. Czyli cały czas widzimy siebie jako osobę za grubą, nie dość dobrą, czy też zbyt leniwą. Osoby z zaburzeniami odżywiania dążą do nierealistycznych celów dotyczących swojego wyglądu, czyli np.
chcą oszukać swój typ budowy. Ja np. mam z natury, jako mój typ budowy, szerokie biodra. I nie jestem w stanie tego w żaden sposób oczywiście zmienić, teraz o tym wiem, ale w trakcie zaburzeń odżywiania cały czas patrzyłam na moje biodra, uważałam, że jestem gruba, uważałam, że muszę z tego schudnąć i wszystkie działania zarówno dietetyczne, jak i treningowe skupiały się na tym, żeby poprawić tamtą część mojego ciała.
Osoby z zaburzeniami odżywiania narzucają sobie bardzo dużo restrykcji, zarówno dietetycznych, treningowych, jak i życiowych, czyli jakieś zakazy i nakazy, to mi wolno jeść, tego mi nie wolno jeść, diety eliminacyjne, bardzo często są to również posty, czy też codzienne treningi. Dodatkowo u osób cierpiących na zaburzenia odżywiania się dochodzi do zmian w funkcjonowaniu ośrodków głodu i sytości, które mieszczą się w naszym podzgórzu. Przykładem są osoby, które właśnie mają napad obiadania się i mimo tego, że mają one pełen żołądek, to on jakby nie wysyła sygnału do podzgórza, przez co my wciąż jemy, ponieważ myślimy, że jesteśmy głodni. U osób z zaburzeniami odżywiania również bardzo często widuje się perfekcjonizm, czyli tak zwane podejście 100% albo nic, czyli w praktyce, jeżeli na przykład w mojej diecie na kartce mam napisane, a mój filet, który kupię ma na przykład 120 gramów, to te 20 gramów odkrajam i wyrzucam, czy też zamrażam, no bo na kartce jest 100, a nie 120, więc nie może to w ten sposób wyglądać.
Dodatkowo jest tak zwana obsesyjność w dążeniu do celu, czyli za wszelką cenę jest to po prostu najważniejszy nasz cel w życiu, jeżeli chodzi o kształtowanie sylwetki i każda inna sfera życia jest pod niego podporządkowana. Wierzcie mi, dosłownie każda inna sfera życia jest podporządkowana pod cel redukcji masy ciała. To bardzo mocno widać w tej obsesyjności, w tym, że my na przykład nie wyjedziemy na wakacje, bo nie mamy kontroli co tam jest w menu, albo na przykład nie spotykamy się z kimś, bo jest to bezpieczniejsze i lepiej jest zostać w domu, gdzie mimo tego, że będziemy samotni, to będziemy czuli się bezpiecznie, aniżeli wyjść ze znajomymi i zaryzykować z tym, że będziemy mogli na przykład przytyć. Co z kolei zmierza do tego, że osoby z zaburzeniami odżywiania bardzo często nie mają w sobie żadnej elastyczności, ponieważ mają taką silną potrzebę przewidywalności, czyli no znowu spontaniczny wyjazd w górę, no nie ma opcji, no bo co tam zjem, czy ja to będę w stanie wyliczyć, czy nie zgrubnę, albo czy też ktoś nie skomentuje tego w jaki sposób, czy też co ja jem.
Lepiej, bezpieczniej zostać w domu. Odpowiedzmy sobie teraz na bardzo ważne pytanie, dlaczego jest tak ciężko wykryć zaburzenia odżywiania. Przede wszystkim dlatego, że towarzyszy im poczucie winy i wstydu oraz strach przed tym, co powiedzą innych, także ujawnienie jest bardzo trudne dla takiej osoby. Mężczyznom już w ogóle jest zdecydowanie ciężej ujawnić, że coś takiego u nich w życiu się dzieje, gdyż zazwyczaj zaburzenia odżywiania głównie przypisuje się kobietom.
Niektórzy mają poczucie, że nie zasługują na pomoc, albo że ich problem nie jest aż tak zaawansowany, niewystarczająco poważny, aby w ogóle móc udać się po pomoc. Niektórzy myślą, że ich problem sam się rozwiąże. U niektórych chodzi o kwestie finansowe, które jak najbardziej rozumiem, ponieważ w dzisiejszych czasach na NFZ dostać się do psychologa jest bardzo trudno. Te wizyty nierzadko są dziesięciominutowe.
Niestety nie wiem, co można w dziesięć minut powiedzieć psychologowi, w jaki sposób można się uleczyć, no ale tak to dzisiaj wygląda. A jeżeli chodzi o kwestie prywatne, to to nie są malutkie pieniążki, a wiadomo, że trzeba chodzić regularnie przez dłuższy okres czasu, ażeby to miało jakiekolwiek efekty. Również tutaj kwestia tego, że niektórym osobom jest wygodniej mieć zaburzenia, jakkolwiek to nie brzmi, ponieważ dają one upost jakimś emocjom, czy też wyjaśniają brak na przykład powodzenia w jakichś różnych sferach swojego życia, czyli na przykład w karierze zawodowej, czy też w relacjach z partnerem, czy też partnerką. Myślę, że jeżeli dotarłeś do tej części odcinka, to na pewno wiesz, jakie diety sprzyjają zaburzeniom odżywiania, ale jeszcze warto sobie to podsumować.
Przede wszystkim jest to ograniczenie ogólnej ilości przyjmowanego jedzenia. Pamiętajmy, że zdrowy deficyt energetyczny jest wtedy, gdy wynosi on maksymalnie 20%. Od 10 do 20 zazwyczaj się robi, jeżeli chce się zredukować masę ciała. I jest to oczywiście deficyt od całkowitej przemiany materii, czyli od naszego całkowitego zapotrzebowania energetycznego.
Nigdy nie ucinamy kilokalorii od podstawowej przemiany materii. To jest bardzo ważne. Dodatkowo są to diety, w których unikamy pewnych grup pokarmów, czyli sobie dajemy jakieś zakazy, na przykład nie jem słodyczy już nigdy, nakazy, czy też jakieś diety eliminacyjne, oraz lekceważenie naszych ośrodków głodu i sytości, czyli na przykład opóźnianie jedzenia w strategii na przykład IF, że tylko jem przez tam 6 godzin w moim oknie żywieniowym, a resztę czasu poszczę, mimo tego, że faktycznie jestem głodna i czuję, że tego potrzebuję. No dobrze Monia, zatem co myśli, jak się zachowuje, jaki nastrój ma osoba, która cierpi na zaburzenia odżywiania?
Przede wszystkim takie osoby czują bardzo duże zmęczenie, problemy z koncentracją, nauką, czy też zapamiętywaniem. Jest taki efekt tak zwanego brain foga, czyli na przykład idę do kuchni po długopis, wchodzę do kuchni, zapominam co chciałam, wchodzę do pokoju z powrotem, myślę sobie, kurczę, po co ja tam szłam, o, w sumie to po długopis i wracam znowu do kuchni. Oczywiście też nie dajmy się zwariować, jeżeli ktoś jest na IF-ie, czy też raz na czas ma brain foga, nie oznacza, że cierpi na zaburzenie odżywiania, aczkolwiek u takich osób jest to zdecydowanie tak minne. Dodatkowo jest tak zwane ograniczenie podejmowania decyzji, czyli jeżeli ktoś zapyta nas się dzisiaj, czy mam ochotę obejrzeć serial, a może wyjść do kina, obejrzeć film, to zazwyczaj powiemy, że nam to jest obojętne i że się dopasujemy, dlatego że podejmowanie decyzji znowu wymaga energii, a my jej nie mamy.
Tak samo mamy bardzo niskie poczucie wartości, co przekłada się na dosłownie wszystkie sfery naszego życia. Jeżeli chodzi o emocje i nastrój, to zazwyczaj jest to irytacja, przygnębienie, niepokój, czy też bardzo duża drażliwość. Oczywiście charakteryzuje się również bardzo dużą obsesyjnością, czyli 100% albo nic, popadaniem w skrajności. Tutaj nie ma żadnej akceptacji 99%, co łączy się z tą naszą silną kontrolą, liczeniem każdy kilokalorik, dosłownie każdej, również z pomidora, czy też ogórka.
Każdego grama jedzenia, czy też naszej masy ciała, ponieważ osoby, które mają niezdrową relację z ciałem, z jedzeniem, bardzo często ważą się każdego dnia, a nie ma sensu ważyć się częściej, czy wykonywać jakichkolwiek pomiarów częściej, niż raz w tygodniu. To, co mówiliśmy sobie wcześniej, brak elastyczności, spontaniczności, trzymanie się swojej rutyny, z racji, że jest ona dla tej osoby po prostu bezpieczna, czyli spontaniczny jakiś wypad będzie niemożliwy, posiłki są zazwyczaj jedzone w samotności, o stałych porach, jako taki obrzęd, jakkolwiek to nie brzmi. Na przykład ja w liceum, z racji tego, że się ze mnie śmiano, chowałam swoje pudełka, albo pod ławkę, albo na przykład za doniczki i w trakcie lekcji, gdzie było mniejsze prawdopodobieństwo, że będzie większy ruch w toaletach, szłam po to pudełeczko, siadałam sobie zamknięta w łazience i tam sobie jadłam, żeby tylko nikt mnie nie oceniał, żeby nikt nie widział tego, co jem, więc też po to, żeby mieć troszeczkę spokoju, jakkolwiek to nie brzmi w toalecie. Jeżeli chodzi o te same pory, to naprawdę jemy na tak zwany zegarek, czyli jeżeli ja mam napisane 8, 12, 16, 20, no nie ma opcji, że ktoś mnie o tych godzinach wyciągnie na cokolwiek, zrobi ze mną cokolwiek, dlatego, że ja wtedy mogę być właśnie w łazience, mogę być, nie wiem, w pociągu, mogę być gdziekolwiek, ja stanę, usiądę gdzieś z boku i będę jadła ten posiłek.
Osoby cierpiące na zaburzenia odżywienia są oczywiście bardzo zamknięte w sobie i skupione na samym samej sobie, mają silną potrzebę kontroli, zapijają głód bardzo często, czy to wodą, czy też kawą. Jeśli nie mają wyliczone i nie jest to ich godzina, to po prostu nie ma szans, żeby cokolwiek zjadły, czyli nie zdegustują jakiegoś dania, nie gryzną, żeby sprawdzić, jak coś smakuje, na przykład, gdy same gotują, albo gdy ktoś coś przyniesie, na przykład z dobrej woli. Selwatka, takie osoby, to bardzo często tak zwany skinny fat, czyli ktoś jest bardzo szczupły i mimo tego, że ćwiczy, to nie widać u niego zbyt dużej masy mięśniowej, czyli to ciało nie jest zbyt jędrne i zbite. A mimo, że jest szczupłe, to na przykład wisi nam skóra, pojawia się jakiś celulit, rozstępy, tego typu rzeczy.
Gdy ktoś dotknie naszego posiłku, od razu występuje agresja i panika. Lepiej tego naprawdę nie robić. Cześniej chodzi się spać, zazwyczaj przez to, że po pierwsze jest brak siły, a po drugie przez to, że my się boimy głodu, więc wolimy go przespać. Bardzo często osoby z zaburzeniami odżywiania cierpią również na zaburzenia miesiączkowania, wypadają im nagminnie włosy, mają przesuszoną skórę, czy też łamliwe paznokcie.
Codziennie się ważą, ale o tym już mówiliśmy. Cierpią również na zaparcia i to są bardzo często takie chroniczne zaparcia, w których na przykład przez 5 czy też 7 dni nie jesteśmy się w stanie w ogóle wypróżnić. Osoby z zaburzeniami odżywiania to są takie z osie samosie, czyli chcą robić wszystko same, ponieważ jest tutaj też perfekcjonizm, ale wiemy, że my to po prostu zrobimy najlepiej. Jest również bardzo często nabijanie kroków na siłę, czy to po domu, czy w jakichś ekstremalnych porach.
008 kroków. Ja wiem, że osoby aktywne zdrowe robią 10, więc wychodzę na dwór i nabijam te kroki, albo na przykład po chacie chodzę w to mi z powrotem tylko po to, żeby to zrobić. Tak samo mimo zmęczenia, czy na przykład mocnego krwawienia podczas miesiączki, my się zmuszamy z łzami w oczach, żeby tylko zrobić trening, bo, w cudzysłowie, oczywiście teraz musimy. Gromadzimy też jedzenie na zaś.
To też nie charakteryzuje wszystkich osób, ale wiem, że niektóre tak mają, że gdy tylko widzą coś, co by chciały zjeść, to sobie to kupują i chowają po szafkach i są dumne, że nie zjedzą tego, że mają w sobie tak dużą samokontrolę oraz tak trochę liczą, że przyjdą czasy, kiedy będą mogły to zjeść. Jest, tak jak też mówiliśmy sobie, strach przed oceną innych. Widzisz w tym wszystkim swoje odbicie lustrzane albo może jakieś bliskie Ci osoby? in.
u psychoterapeutyka bądź też psychoterapeuty, ale najpierw, oczywiście, musimy zobaczyć, że ten problem w ogóle jest, uświadomić sobie, że chce się wyzdrowieć, bo bez zaburzeń odżywiania może nam się naprawdę lepiej żyć. I to, co może okazać się pomocne, to są takie pytania, gdzie my pytamy się, czy gdy przestaniemy się na przykład objadać, to czy zaczniemy lepiej myśleć o sobie, czy poprawi się jakość naszego życia, co się konkretnie wtedy zmieni, czy wzmocni się nasze zdrowie fizyczne, czy poprawi pewność siebie, sprawczość albo czy na przykład skorzystają na tym inni, na przykład bliskie nam osoby. Czego absolutnie nie robić i mówię to teraz z wykrzyknikami, nie zmuszać, czyli nie mówimy tekstu w stylu nie odejdziesz od stołu, póki nie zjesz. Jak coś takiego słyszę, to mi się od razu ciśnienie podnosi.
Albo na przykład nie obwiniamy drugiej osoby, że nas nie kocha, bo nie chce spożyć tego posiłku. Tak samo nie krytykujemy ludzi. W taki sposób się niczego nie osiąga. Czyli na przykład nie mówimy takiej osobie, cierpiącej na anoreksję, że wyglądasz jak wieszak na ubrania, ty siebie nie widzisz w lustrze, bo już wiemy, z czego to wynika, jak to wygląda.
Taka osoba widzi siebie jako osobę grubą, więc taki tekst nie pomoże. Co robić? Pytać, czy taka osoba czegoś potrzebuje, czy chce porozmawiać. Szukać po prostu wspólnego języka, zrozumienia i zaufania, nie krytykować.
Co jest nieoczywiste, ale bardzo niebezpieczne, to ocenianie czyjegoś wyglądu. Ja sama bardzo długo nad tym pracowałam i nie zdawałam sobie sprawy, aż do momentu, w którym zauważyłam, że ja sama się na tym bardzo mocno skupiam w chwili obecnej. Ja wiem, że my to mówimy z dobrą intencją, ale słowa w stylu schudłaś, ale ty teraz świetnie wyglądasz i skupianie się na tej osobie w tym momencie, dopytywanie, w jaki sposób, może być bardzo zagrażające, ponieważ gdy taka osoba przytyje, będzie czuła, że nie jest dość dobra, jak wtedy, kiedy schudła, już nie ma takiej atencji drugiej osoby. Tak samo nie mówimy tekstów, czy mi się wydaje, czy jest ciebie trochę więcej.
Ej, ale dowaliłaś przez ostatni rok, bo uwierzcie mi, osoby, które mają więcej kilogramów, one same to widzą. Nie trzeba im tego przypominać w żaden sposób, także nie robimy takich rzeczy. I podsumowując dzisiejszy odcinek podcastu, coraz więcej osób cierpi w dzisiejszych czasach na zaburzenia odżywiania. Jest to spowodowane tym, że mamy obecnie taką troszeczkę kulturę diet, chcemy szybkich efektów, pędu życia.
Trzeba wiedzieć, że można wyjść z zaburzenia odżywienia, można się cieszyć życiem, to nie jest wyrok na całe nasze życie. Nie każdy, kto liczy kalorie, bądź też od małej serniczka ciotki, narodzinnej biesiadzi ma zaburzenie odżywienia. Żeby teraz też nie przesadzić w drugą stronę, że nagle wszyscy nasi znajomi i my po prostu powinniśmy udać się do psychoterapeuty. Ale jeśli obserwujesz u siebie, czy też u bliskich osób niezdrowe relacje z jedzeniem, możesz się o to zatroszczyć, czy też o tą osobę i w sposób delikatny zachęcić do udania się do specjalisty.
To tyle na dziś. Pięknie dziękuję Ci za wysłuchanie mojego odcinka. Jeżeli podoba Ci się sposób, w jaki przekazuję swoją wiedzę, będę bardzo wdzięczna, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał, udostępnisz ten odcinek dalej, żeby poszedł w świat i mógł pomagać jak największej ilości osób oraz będziesz brał, czy też brała aktywny udział w moich social mediach, lajkując i komentując moje posty. Dziękuję pięknie i do usłyszenia.