Monika Grzelak
Wszystkie odcinki
Odcinek #6

#6 Perfekcjonizm, 100% albo nic oraz przekonanie, że “to bez sensu, bo i tak nie dam rady”?

W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o perfekcjonizmie, 100% albo nic oraz przekonaniu, że coś jest dla mnie za trudne/ i tak nie dam rady. Słuchając tego odcinka dowiesz się czy perfekcjonizm jest faktycznie taki zły? Jakie koszta ponoszą osoby z podejściem 100% albo nic? W jaki sposób można okiełznać swój perfekcjonizm i nauczyć się odpuszczać? Co zrobić, aby przestać sabotować swoje działania myślami w stylu: “to za trudne, i tak nie dam rady”? Całym sercem zachęcam Cię do wysłuchania tego odcinka 🙂 P.S. Jeśli uważasz, że mój podcast wnosi jest wartościowy będę wdzięczna za ocenienie mojego profilu w aplikacji Spotify oraz Apple Podcast. Za każde udostępnienie odcinka na swoich social mediach również bardzo dziękuję! Życzę Ci przyjemnego słuchania 🙂

Pokaż transkrypcję odcinka

Cześć, z tej strony Grzelak Monika i witam Cię w szóstym odcinku mojego podcastu. Dziś porozmawiamy na temat najczęstszych sposobów myślenia, czy też działania, przez które mimo że podejmujemy się prób realizowania swoich celów, to nie jesteśmy w stanie wypracować wymarzonych efektów, bądź też je osiągamy, ale tylko na chwilę. Styczeń, który obecnie trwa, to moim zdaniem naprawdę bardzo fajny miesiąc, ponieważ zazwyczaj jesteśmy bardzo mocno zmotywowani do realizacji nowych działań. Czasem niestety blokują nas myśli w stylu, nie dam rady, to za trudne, a niekiedy perfekcjonizm, czy też 100% albo nic.

I właśnie w dzisiejszym odcinku mojego podcastu opowiem Ci o tym, jak okiełznać ten perfekcjonizm, brak wiary w swoje możliwości i działania, a także paraliżujący strach przed ilością pracy, jaką należy włożyć w osiągnięcie swojego sukcesu. Życzę Ci przyjemnego słuchania. Pozdrawiam. I dlaczego w ogóle to nie była ona?

A gdy przyniosła czwórkę lub, nie daj Boże, jeszcze niższą ocenę, to nie interesowało ich, co się wydarzyło tego dnia, czy nauczycielka odpowiednio przygotowała ich córkę do tego testu, czy ten przedmiot w ogóle ją interesuje i wiąże z nim jakąkolwiek przyszłość, czy może jak się czuła tego dnia, gdy pisała ten test, dawali jej je tak wyraźnie znać, że są nią rozczarowani. Na próby wyjaśnienia przez dziewczynkę, że ten egzamin był trudny, że wszyscy dostali słabe oceny, słyszała, że nie interesują ich oceny innych osób, a Twoje. I żeby być dobrą specjalistką w życiu i cośkolwiek osiągnąć, to trzeba mieć dobre oceny. Gdy dziewczynka chciała rozwijać swoje pasje, czy też zainteresowania, załóżmy, że chciała zacząć trenować, to słyszała, po co Ci to, i tak za chwilę odpuścisz jak zawsze, a pochodzisz miesiąc i Ci się znudzi.

Szkoda w ogóle pieniędzy, skup się lepiej na nauce. Załóżmy, że w jakiś sposób dziewczynce udało się przekonać swoich rodziców, że tak nie będzie, że nie odpuści po chwili i zaczęła chodzić na te zajęcia, ale żeby nie zawieść rodziców, robiła wszystko, by udowodnić im, że to nie była tylko chwilowa zachcianka. Życie się toczy, przychodzą kolejne wyzwania. Matura, musisz mieć jak najwięcej procent, bo inaczej nie dostaniesz się na studia.

Praca, musisz mieć jak najlepsze wyniki w swoim oddziale, aby dostać premię, czy też awans. I tak oto dziewczynka dorosła w przekonaniu, że jedyną słuszną drogą do sukcesu, jest osiągnięcie perfekcjonizmu w tym, co się robi. Przekłada się to oczywiście nie tylko na pracę, ale codzienność. Mycie okien, czy też podłóg, oczywiście bez smug.

Chcesz trenować? Na 100%. Przechodzisz na dietę? Zero słodyczy, odstępstw, muszą być idealne lunchboxy.

Wchodzisz w relację z drugą osobą? Musisz o nią dbać, dawać z siebie 100% i jej nie zawieść. Więc gdy masz do wyboru wyspać się, a ugotować dla niej, czy też dla niego obiad na kolejny dzień, oczywiście wybierzesz zadowolenie tej drugiej osoby. Gdy szefowa poprosi cię, żebyś kolejny raz została po godzinach w pracy i zrealizowała projekt, którego twój kolega, czy też twoja koleżanka, nie była w stanie zrealizować tego dnia, oczywiście wybierzesz zadowolenie szefowej, a nie swoje własne potrzeby.

Żyjesz, by zadowolić innych. Chcesz osiągnąć poziom mistrzowski dosłownie we wszystkim. Do każdej czynności się niesamowicie przykładasz. Wiesz, że inni mogą cię zawieść i nie zrobić danej rzeczy aż tak dobrze jak ty, więc stajesz się taką Zosią Samosią, czy też Zosiem Samosiem i zamiast oddelegować część swoich obowiązków, wolisz kosztem siebie zrobić je samodzielnie, ale też, pamiętajmy, że perfekcyjnie.

Brzmi znajomo? Jeśli tak, to musimy sobie odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie. Czy ten perfekcjonizm to faktycznie coś złego, czego należy się wystrzegać? Odpowiem tak, to zależy.

Każda decyzja w naszym życiu coś nam daje, ale też coś nam zabiera. I naprawdę fajnie jest, tak jak w moim przypadku, w wieku 23 lat, mieć swoją dobrze prosperującą firmę, wyjeżdżać na wakacje za własne pieniążki, czy też próbować nowych rzeczy, trenować, jeść zdrowo, stworzyć swój własny kurs dietetyczny online, studiować, zajmować się domem, psem i słyszeć co chwilę od osób z zewnątrz, że wow, jaka ona jest zaradna, albo Jezu, ona jest taka młoda, a już tyle osiągnęła. I fakt, gdyby nie różne naprawdę trudne sytuacje z mojego dzieciństwa, które po prostu zmusiły mnie do tego, żebym bardzo szybko stała się dorosłą i niezależną, całkowicie samodzielną kobietą, nie byłoby mnie teraz tutaj. Jestem za te doświadczenia naprawdę ogromnie wdzięczna, ale też jestem pewna, że można było dojść do nich w inny sposób.

Znowu, każdy wybór coś nam daje, a coś nam zabiera. Ja przez mój perfekcjonizm przez lata zmagałam się z zaburzeniami odżywiania, potem przez kilka miesięcy z atakami paniki, brakiem poczucia własnej wartości, samokrytycyzmem, bo słowa w stylu ty idiotko, mogłaś to zrobić lepiej, z moich ust padały naprawdę niemalże codziennie, bo kilka razy dziennie. I każdego dnia mamy ograniczoną ilość zasobów psychoenergetycznych. Im więcej mamy bodźców, stresorów, obowiązków, czy takiej decyzyjności, bo każdego dnia podejmujemy różne decyzje, i im więcej ich jest, tym bardziej wyczerpują się nasze zasoby.

I tak też nie ma się czemu dziwić, że kobieta, która ma niesamowite osiągi w pracy, czy też mężczyzna, jest perfekcjonistką, wracając do domu ponad godzinach, wypompowana ze wszelakich w ogóle sił, może w końcu nie dać rady i ze 100% idealnej diety, którą sobie założyła, po prostu rzucić się na czekoladę i wino, a potem jeszcze domówić sushi, żeby sobie w jakikolwiek sposób ulżyć. No bo wiecie, 100% albo nic, już jest dzień i tak i tak stracony. Osoby z perfekcjonizmem Bo jak już odpuściłam, to nie jeden posiłek, nie cały wieczór, dzień, a całkowicie swoją dietę. in.

lęk, izolacja społeczna, obniżony nastrój, niska samoocena, ale także nierzadko bezsenność. Osoby z perfekcjonizmem nie cieszą się z tego, że wyciągnęły swoją ciężką pracę, bo już skupiają się na kolejnych zadaniach. I chyba nigdy nie zapomnę tego, co zrobiłam w 2021 roku, czyli mimo tego, że na co dzień bardzo dużo pracuję, studiuję, stworzyłam swój własny kurs online dla Krajowego Centrum Edukacji, który w ogóle uważam, że jest niesamowicie świetnym i wartościowym produktem, ale gdy go oddałam, gdy otrzymałam za niego pieniążki na swoje konto, to nawet szczerze mówiąc tego na początku nie świętowałam, bo zapomniałam, że już to zrobiłam, bo byłam skupiona na tym, co trzeba zrobić dalej, a dalej właśnie chciałam zacząć nagrywać swój własny podcast. Także mimo, że zrobiłam coś naprawdę niesamowitego, z czego powinnam być dumna i byłam tak naprawdę dumna, to nawet nie dałam sobie pozwolenia na celebrację i na to, żeby siebie samą pochwalić, tylko już skupiałam się na kolejnych działaniach.

Dzięki perfekcjonizmem mają niesamowicie wysokie standardy i niezwykle niską tolerancję do osób słabszych, które też odpuszczają. Unikają porażki jak tylko się da. Mam do Ciebie pytanie. Czy zdarza Ci się czytać biografię ludzi, którzy osiągnęli jakiś duży sukces?

Jeśli tak, to z pewnością wiesz, że błędy to naturalny proces uczenia się. Nikt nigdy niczego nie osiągnął podejściem 100% albo nic, bo to jest normalne, że my się potykamy, ale fajnie jest wtedy wyciągnąć wnioski z tych doświadczeń, potraktować je jako lekcje i iść dalej. Jeżeli obserwujesz u siebie tego typu podejście, to tak naprawdę super, dlatego że pierwszym krokiem do zmiany jest w ogóle uświadomienie sobie tego, że mamy problem. Ja osobiście, naprawdę całym, ale to absolutnie całym sercem, polecam udanie się w takim przypadku do psychoterapeuty i przepracowanie tego problemu.

Ja wiem, że zwykło się mówić, że na terapię chodzą osoby, które mają nierówno pod sufitem jacyś wariaci, a uwierzcie mi, że to naprawdę nie jest prawda. Na terapii poznajemy siebie. Uczymy się stawiania granic, zaczynamy rozumieć, co jest dla nas ważne, a co jest totalnie niezgodne z naszymi poglądami. Jeżeli widzisz, że masz z tym kłopot, jeżeli masz takie przekonanie, że z tobą jeszcze nie jest aż tak źle, żeby pójść do terapeuty, albo że ty nie zasługujesz na terapię, to powiem wprost, jeżeli tylko możesz, bo masz zasoby finansowe, nie oszukujmy się, na NFZ jest bardzo ciężko znaleźć terapeuty, często wizyty trwają po 15 minut, co jest niezwykle przykre, a wtedy nie jest w stanie się nic wypracować i nie oszukujmy się też, ale są niesamowicie długie, odległe terminy na takie terapie, więc tak naprawdę terapia prywatna to jest taki troszeczkę luksus, to naprawdę polecam całym sercem się wyprać i odkryć siebie.

Jeżeli nie chcesz albo nie możesz pójść na terapię z różnych względów, a wiesz, że masz problem z perfekcjonizmem, to zachęcam Ci do takiej autorefleksji. Usiądź i na spokojnie przeanalizuj sobie poprzednie próby osiągnięcia tego swojego celu, którego nie jesteś w stanie zrealizować i zadaj sobie pytanie, co dotychczas działało, a co nie działało? Jeśli coś działało, to dlaczego? A jeśli nie działało, to również.

To samo pytanie, dlaczego? Co mogę zrobić w przyszłości, aby w końcu zadziałało? Wiecie, jak mawiał Albert Einstein, szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów. Jeżeli masz przekonanie, że coś jest za trudne albo że nie dasz rady, to po pierwsze w czwartym odcinku mojego podcastu, który się nazywał Jak zbudować trwały nawyk odcinek z prezentem w środku, mówię o tym, jak stawiać sobie realne cele i je weryfikować.

Całym sercem polecam Ci go odsłuchać i ustawić sobie nowy plan działania, który tym razem będzie dostosowany do Twoich możliwości. Jeśli coś wydaje nam się zbyt trudne, jeśli np. mamy małe dzieci, pełen etat w pracy, dom do ogarnięcia, a my jeszcze pod wpływem różnych bodźców zewnętrznych chcemy nagle dorzucić do swojego życia codzienne 10 tys. kroków, 3 treningi w tygodniu i idealną dietę.

Dodatkowo często niezwykle zgubne jest porównywanie się do samej siebie czy też samego siebie z przeszłości. Gdybym mogła trenować 6 razy w tygodniu, super się regenerowałam i miałam zarąbiste wyniki, no to dlaczego teraz 3 treningi w tygodniu mnie zajeżdżają? My często nie mamy niestety do tego tolerancji, że coś robimy gorzej, porównujemy się do tej przeszłości i mamy z tego tytułu wyrzuty sumienia i za wszelką cenę chcemy wrócić do tego, co było. Ale czasem warto zastanowić się, czy teraz przypadkiem nie mamy najmniejszej ilości zasobów psychoenergetycznych albo w ogóle zasobów, ponieważ np.

właśnie nasze życie się diametralnie zmieniło i już nie jesteśmy w stanie poświęcać codziennie tyle godzin na tego typu aktywności, bo coś innego jest priorytetem. Co dodatkowo możesz zrobić, jeśli masz w głowie myśli w stylu, że to za trudne? Skupić się na drodze i swoich przekonaniach, a nie celu w samym sobie. Tak samo z myślami nie dam sobie rady.

W drugim odcinku mojego podcastu o myślach sabotujących i wspierających mówiłam o tym właśnie, jak nasze myśli wpływają na nastrój, samopoczucie i zachowanie. Uczyłam w nim niezwykle cennej umiejętności, a mianowicie odróżniania myśli od faktów, co jest niezwykle ważne w perfekcjonizmie, bo myśli w stylu jestem beznadziejna, bo nie dałam rady, wpływają tylko na pogorszenie naszego samopoczucia, na poczucie mniejszej sprawczości, a faktem jest, że po prostu na przykład dzisiaj nie ugotowałam obiadu, mogę ugotować go jutro. Polecam Ci odsłuchać tego odcinka. A dodatkowo, jeżeli jesteś kobietą, i teraz bardzo proszę, żeby męska część moich słuchaczy się nie obraziła, że kieruję tylko się do kobiet, ale jeżeli jesteś kobietą, to polecam w zrozumieniu tego, co się z Tobą dzieje przeczytać książkę Natali de Barbaro Czuła przewodniczka.

Jest to niesamowita pozycja, która otwiera oczy na to, co się dzieje. Na zakończenie powiem Ci o tym, co mi bardzo pomogło, oprócz terapii. Miałam taki challenge z moją bliską przyjaciółką, której ufam. Każdego dnia, wieczorem wypisywałyśmy sobie na Messengerze, co danego dnia odpuściłyśmy.

Albo robiłyśmy sobie zdjęcie, albo dawałyśmy jakąś krótką notatkę. I najczęściej się po prostu same z siebie śmiałyśmy, ale naprawdę, były to takie rzeczy, jak na przykład to, że pamiętam, jak jej wysłałam wiadomość, że odpuściłam, gdy wyjęłam garnki ze zmywarki i zobaczyłam takie malutkie ślady osadu. I postanowiłam odpuścić już własnoręczne mycie, co na co dzień w ogóle nie wchodziłoby w rachubę, tylko zaczęłaby mnie szorować, ale wiedziałam, że się spieszę i stwierdziłam, no nie no, świat się nie zawali, jak zostawię te garnki z tym malutkim osadem i pójdę dalej w świat. I szczerze to ćwiczenie nauczyło mnie tego, że zaczęłam widzieć to, że da się odpuścić i żyć, że nie jest nic w tym naprawdę złego.

I znowu, jeżeli masz takie poczucie, że coś powinnaś, że coś musisz, albo że lepiej zrobić coś samemu, bo ktoś i tak i tak to spartoli, to myślę sobie zawsze w takich sytuacjach, co najgorszego może się stać, jeśli faktycznie ta druga osoba nie zrobi tego tak dobrze jak ja. I ja miałam z tym, no szczerze mówiąc to jeszcze mam przeogromny problem, jeżeli chodzi o pracę w grupie np. na studiach, bo ja zawsze sobie myślę, że lepiej jest to zrobić samemu i w ogóle, gdy już jakiś wykładowca mówi, że dobierzcie się w pary, to ja zazwyczaj pierwsze co w głowie mi się pojawia, to taka myśl dobra i tak i tak lepiej zrobię to sama. I ostatnio osiągnęłam swój malutki sukces, ponieważ gdy robiliśmy jeden projekt z pewnego przedmiotu, to pamiętam doskonale, że co prawda to ja derygowałam tym projektem, mówiłam co kto ma zrobić, ale gdy go składałam potem do kupy i zobaczyłam, że materiały, które przygotowały inne osoby nie były tak dobre jak ja bym je zrobiła i że lepiej byłoby to zrobić samemu, to stwierdziłam, że w sumie to co najgorszego może się stać, jeżeli ta część nie będzie idealna.

No co, nie wiem, dostaniemy niższą ocenę, ale ja przynajmniej się wyśpię i nie będę siedziała kolejnych godzin nad tym po nocy kosztem swojego zdrowia. Po prostu odpuściłam i naprawdę poczułam się wtedy o wiele lepiej. Dodatkowo to co jest niezwykle istotne to środowisko jakim się otaczamy, czyli jeżeli na co dzień przeglądamy instagramy osób czy też tiktoki czy cokolwiek innego, osób które osiągają mistrzostwo w tym co robią i pokazują tylko te dobre chwile np. kobiety trenujące, które nigdy nie odpuszczają treningu, które cały czas wstawiają piękne zdjęcia swojej sylwetki, wstawiają jakieś filmiki z treningów, non stop jakieś check form w lustrze, pokazują idealne posiłki i Ty się do nich porównujesz, nie wiedząc, że ta osoba prowadzi zupełnie inny tryb życia albo też wiedząc, ale nie dopuszczając do siebie tej informacji, to cały czas pogarszasz swoje samopoczucie, porównując się i mając obniżone poczucie własnej sprawczości, bo Ty nie jesteś w stanie tego realizować.

Dlatego też polecam dać unfollow tego typu profilom, które wiesz, że negatywnie na Ciebie wpływają. Tak samo jeżeli w swoim najbliższym otoczeniu masz osoby, które cały czas dążą do tego, żebyś Ty była perfekcyjna czy też żebyś Ty był perfekcyjny, mają bardzo niską tolerancję wobec tego, że coś Tobie nie wyjdzie, bo np. zostawisz drzwi otwarte w mieszkaniu i już robi się totalna tragedia, padają jakieś bluzgi na Ciebie, to wiedz, że czasem lepiej taką osobę po prostu odciąć od swojej codzienności albo też udać się na terapię, nauczyć się komunikatu ja i zacząć stawiać wyraźną granicę. Tego właśnie Ci życzę.

No dobrze, podzieliłam się dzisiaj wszystkim tym, co chciałam i mam do Ciebie ogromną prośbę. Jeżeli uważasz, że ten odcinek wnosi jakąkolwiek wartość, będę bardzo wdzięczna, jeżeli go udostępnisz. Dodatkowo na Spotify, ale wiem, że też na Apple Podcast, istnieje możliwość wystawiania opinii danego podcastu i będę bardzo wdzięczna, jeżeli tam zaznaczysz szczerze, zgodnie ze sobą co myślisz na temat mojego kanału. Pamiętaj proszę, że jestem po drugiej stronie słuchawki i zawsze możesz do mnie napisać na Instagramie, na Facebooku, na mailu, gdzie tylko chcesz.

Ja naprawdę chętnie odpisuję na wiadomości i sobie z Wami gadam, także zero krępacji, pisz śmiało. To tyle na dzisiaj, bardzo Ci dziękuję za wysłuchanie tego odcinka i życzę Ci miłego dnia, czy też wieczoru.