Monika Grzelak
Wszystkie odcinki
Odcinek #5

#5 Święta bez lęku przed przytyciem, napadów objadania się i krzywdzących uwag bliskich

Dzisiejszy odcinek poświęciłam tematyce świąt Bożego Narodzenia🎅🏼🎄. Dla jednych jest to magiczny czas, przepełniony miłością i ciepłą, rodzinną atmosferą👨‍👩‍👧‍👦. Dla drugich zaś jest to czas niepokoju, obawy przed przytyciem, niekontrolowanymi napadami objadania się, bądź otrzymaniem nieprzyjemnych uwag ze strony bliskich na swój temat😥. W tym odcinku dzielę się moimi patentami jakie stosuję u siebie i podopiecznych w tym okresie. Uczę, jak konstruować grzeczne, ale asertywne komunikaty, pozwalające na ochronę swoich granic i autonomii. Jeśli chcesz dowiedzieć się jak czerpać radość ze świąt, a nie stresować się kaloriami/ wagą/ tym, co powiedzą inni… ten odcinek jest dla Ciebie! 🙂 Życzę Ci zdrowych, spokojnych świąt- przepełnionych miłą, ciepłą i rodzinną atmosferą z jak największą ilością powodów do uśmiechu zamiast zmartwień❤️  Niezmiennie będzie mi bardzo miło jeśli dasz mi znać w wiadomości prywatnej- co sądzisz o tym odcinku? Pamiętaj proszę, że siedzę po drugiej stronie ekranu i odpisuję na wszystkie wiadomości👩🏼‍💻 Za każde udostępnienie, reakcję, komentarz i subskrypcję z całego serduszka dziękuję!🙋🏻‍♀️

Pokaż transkrypcję odcinka

Cześć, z tej strony Grzelak Monika i witam Cię w piątym odcinku mojego podcastu. Dziś porozmawiamy sobie o świętach, gdyż dla jednych jest to piękny czas, kojarzony z miłą, rodzinną i taką ciepłą atmosferą, a dla drugich jest to bardzo stresujący okres, w którym walczymy z jedzeniem, kaloriami, napadami obiadania się, poczuciem jakiejś takiej powinności, wyrzutami sumienia, czy też nierzadko niestety niechcianymi takimi bardzo bolesnymi komentarzami bliskich osób na temat naszej osoby, naszego wyglądu, czy też naszych wyborów życiowych. Dlatego też w dzisiejszym odcinku opowiem o tym, co jest faktycznie ważne, jeżeli chodzi o jedzenie i w ogóle trenowanie w święta, jak radzić sobie z usilną potrzebą kontroli nad jedzeniem, czy też wyrzutami sumienia oraz niechcianymi komentarzami naszych bliskich. Nauczę Cię, jak jednym uchem wpuszczać, a drugim wypuszczać te niechciane uwagi oraz jak bronić swoich własnych granic i formułować asertywne komunikaty.

Oczywiście bez agresji i kłótni, ale w sposób taki, żebyśmy nie dawali sobie wejść na głowę. Także jeżeli interesuje Cię ta tematyka, zapraszam Cię do wysłuchania odcinka. Na samym początku musimy sobie powiedzieć niezwykle ważną rzecz, a mianowicie ja całym swoim serduchem dosłownie nie cierpię tych wszystkich świątecznych postów mówiących o tym, jak kaloryczne są wigilijne potrawy, jak je odchudzać, co należy zrobić, aby nie przytyć święta, czy też ile na przykład treningów trzeba zrobić przed świętami, aby w trakcie właśnie świąt móc bez wyrzutów sumienia jeść tyle, ile się chce. Ja właśnie dzisiejszym podcastem chcę zdjąć z Ciebie tę presję powinności bycia perfekcyjną, czy też perfekcyjnym, bo tak naprawdę święta trwają trzy dni.

To od nas zależy, czy w tym okresie będziemy narzucać na siebie jakieś kolejne restrykcje, tracąc jednocześnie zasoby psychoenergetyczne i radość ze świąt, czy też damy sobie prawo do odpoczynku, spędzania miło czasu z bliskimi oraz spróbowania wielu przyjemności. Jak mówiłam w ostatnim odcinku mojego podcastu, za trwałą zmianą naszego wyglądu stoją długoterminowe wybory żywieniowe, a nie jakieś pojedyncze dni czy też posiłki. I tak też jedna sałatka nie czyni z nas fit i jeden smażony karp nie sprawi, że od razu staniemy się o tyli. Także do zapamiętania, nie musisz być na diecie w święta, możesz jeść wigilijne potrawy ze smakiem i cieszyć się tym okresem.

Nie musisz liczyć kalorii, czy też kontrolować tego, co jesz i ile jesz przez te trzy dni, bo liczy się dłuższa perspektywa czasu. Nikt z moich podopiecznych nie ma w święta żadnej rozpiski, jednak zawsze daję takie pewne zalecenia i będę je teraz właśnie w poniedziałek wysyłała moim podopiecznym, dzięki którym można zjadać wszystko, ale się nie objadać. Bo wiecie, to też nie jest zdrowe, żadna skrajność nigdy nie jest zdrowa i fajnie jest utrzymać ten taki świadomy wybór żywieniowy, a nie czuć, że my lecimy z prądem i potem nagle się budzimy i sobie dopiero uświadamiamy, co się wydarzyło. Dziś chcę przedstawić Ci pokrótce te zalecenia, o których będę mówiła również moim podopiecznym.

Numer jeden, nie traktuj świąt jako bitwy z Twoimi własnymi słabościami. Temat jedzenia może przyćmić Ci całą atmosferę świąt, a przecież nie o to chodzi, prawda? Dodatkowo kontrolując się cały czas i myśląc o jedzeniu, my tracimy nasze zasoby psychoenergetyczne, a wszelkiego rodzaju skrajne zachowania, takie jak na przykład napady objadania się, właśnie występują w takich okolicznościach, gdy my nie mamy zasobów psychoenergetycznych. Dlatego po pierwsze, chciałabym, żebyś nie narzucał, nie narzucała sobie żadnych restrykcji, żadnego takiego poczucia, że Ty musisz coś kontrolować, jaka będzie porcja, ile będzie sztuk pierniczków i tak dalej.

Starać się o tym nie myśleć, to jest pierwsza z ważnych rzeczy. Druga, polecam jeść w tym okresie regularnie, czyli nie będę Ciebie zachęcała do tego, żeby od rana się głodzić, a wieczorem nagle rzucić się na to jedzenie i objeść. Raczej zachęcam do tego, żeby starać się jeść w miarę regularnie i raczej patrzeć na to w ten sposób, żeby komponować posiłki, a nie co chwilę coś tam dojadać, bo szczególnie w święta to jest takie dosyć specyficzne, że my siedzimy przy tym stole i w sumie cały dzień jest wyłożone jedzenie i co chwilę sobie coś skupiemy, to owszem, oczywiście jedzmy, ale bardziej byłabym zwolenniczką pójścia w tą stronę, że nakładamy sobie na talerz swoją porcję, zjadamy, ewentualnie coś tam dogryźmy, ale nie chodźmy co 5, 10, 15, 20 minut i nie spożywajmy co chwilę sobie coś tam, tu pierniczek, tu mandarynka, tam kawałek ciacha, bo sumo summarum może być tego dosyć sporo, a nasza gospodarka cukrowa dosyć mocno dostanie, dlatego, że co chwilę będzie podwyższony poziom cukru, a to będzie powodowało, że trzustka będzie wydzielała nadmierną ilość insuliny, czego byśmy też za bardzo nie chcieli. Dodatkowo właśnie jedną z ważnych rzeczy jest to, żeby nakładać sobie na talerz, a nie jeść z misy czy paczki, czyli zdecydowanie większą kontrolę nad tym, co jemy mamy, gdy mamy na talerz nałożone tyle, ile my uważamy, że chcemy zjeść, aniżeli wiecie, przytulę sobie miskę z pierniczkami, obejrzę sobie Kevina w święta i tak naprawdę obudzę się, że nie ma pierniczków, gdy włożę rękę w miskę, a tam będzie pusto, dlatego też lepiej jest sobie nałożyć na talerzyk i zjeść uważnie.

Polecam też nie zapominać o warzywach, bo wiadomo jest to sytość, błonnik i witaminki. Jeść najpierw te mniej lubiane rzeczy, a dopiero później przejść do tych ulubionych. Ja tak zawsze robię, bo na przykład moją ulubioną potrawą świąteczną, ja ogólnie nie przepadam za świątecznym jedzeniem, aczkolwiek mam bzika na punkcie kuti. Na kaszy jaglanej z makiem, dużą ilością bakalii i miodu i w sytuacji, w której ja powiedziałabym sobie, że tą kutię mogę zjeść od samego początku, to najprawdopodobniej wyglądałoby to tak, że jem kutię, potem jem tam te wszystkie inne rzeczy, które chcę spróbować i na koniec znowu nakładam sobie kutię i to w dużej ilości.

A w sytuacji, w której ja najpierw najem się już wstępnie takimi rzeczami, które mniej lubię w mniejszej ilości, to potem będę w stanie sobie wydzielić swoją porcję kutii i ją zjeść i się najem, a nie będzie sytuacji takiej, że będę jeść, jeść, jeść z takiej, wiecie, troszeczkę też zachłanności. Tym bardziej, że doskonale zdaję sobie sprawę, że na końcu ten smak kutii musi zostać, więc lepiej jest jej nie jeść na początku i na końcu, a tylko na końcu. Po prostu mniejsze ryzyko zjedzenia jeszcze większej porcji. Gdzieś na jakimś blogu, Instagramie kiedyś usłyszałam takie słowa jednej dietetyczki, że należy pamiętać, że trzeci kawałek ciasta smakuje tak samo jak pierwszy i drugi.

I mimo, że te słowa brzmią naprawdę banalnie, to polecam pamiętać o tych słowach, gdzieś sobie je zapisać czy zakodować w głowie, dlatego, że my tak czasami właśnie z takiej zachłanności sięgamy po te pierniczki, jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty, siódmy i w końcu, nie wiem, budzimy się wieczorem, a my zjedliśmy całą miechę pierniczków, a tak naprawdę każdy z nich smakował tak samo i nie musimy jeść ich aż tyle. Dlatego warto gdzieś tam o tych słowach pamiętać i czasami jak się zastanawiamy, czy kolejny chcemy nałożyć, to zdać sobie sprawę czasem z tego, że to nie jest kwestia głodu, tylko taka trochę właśnie kwestia tego, że mamy apetyt i że tak troszeczkę z przyzwyczajenia jemy i nieuważnie. Także warto mieć to z tyłu głowy. Dodatkowo niesamowicie ważny punkt to to, żeby nie karać się, jeśli zjemy właśnie już te 15 pierniczków, czy jeżeli najemy się po prostu pod korek, dlatego że my nie mamy wpływu na to, co było, na to, co się zdarzyło.

Jeżeli już zjedliśmy, to po prostu mamy to w brzuszku i tyle, a z pewnością to jedzenie było pyszne i za chwilę wrócimy do swojej rutyny, do swoich codziennych nawyków i wszystko będzie tak jak wcześniej. Także nie musimy się tym całkowicie tak przejmować, ale zdaję sobie doskonale sprawę, że jednak często jest tak, że mimo wszystko te wyrzuty sumienia są i to bardzo duże. Nie możemy sobie z nimi poradzić. No i teraz co, jeśli czujemy, że już ten dzień jest w ogóle stracony, bo już się objadłam, objadłem i już w sumie włączyła się machina i jem, jem, jem, jem, jem, no bo już i tak, i tak jest po tym dniu i obudzę się dopiero następnego dnia z wyrzutami.

No to muszę zadać teraz sobie ważne pytanie. Czy kiedykolwiek podejście 100% albo nic pozwoliło Ci osiągnąć swój cel i otrzymać efekt długoterminowo? Z pewnością nie. Gdyż nie mamy każdego dnia zasobów do robienia wszystkiego na 100%.

No nie ma takiej opcji. I w takich sytuacjach polecam potraktować minione zdarzenie jako takie doświadczenie, wyciągnąć z niego wnioski na przyszłość. Po pierwsze, z czego wynika fakt, że tak dużo zjadłam czy też zjadłam? Czy na przykład byłam głodna, teraz powiem w porzeńsku, czy byłam głodna, czy byłam zestresowana, czy ktoś we mnie wmuszał z rodziny.

No a kolejną kwestią jest to, co mogę zrobić następnym razem, żeby już założyć sobie jakiś plan, aby się tak nie objeść. Czyli na przykład stosować asertywny komunikat wobec tam cioci, która we mnie wmusza. Albo na przykład, zanim zasiądę do stołu, zrobić coś, co mnie odstresuje. Na przykład pomalować farbkami obraz, ułożyć puzzle, przeczytać kawałek jakiejś fajnej książki, pogadać telefonicznie z kimś bliskim.

Na każdego działa coś innego. Dodatkowo bardzo proszę Cię, żebyś pamiętał, pamiętała o jednej bardzo ważnej rzeczy. To, że zjadło się dużo, nie oznacza, że jesteśmy beznadziejni do niczego, do tyłka. Mówiłam o tym w odcinku numer dwa i jeżeli generalnie masz czas, to całym sercem zachęcam Cię, szczególnie teraz przed świętami, żeby tego odcinka wysłuchać.

Ponieważ myśli wpływają bardzo mocno na nasze samopoczucie i emocje, które się wydzielają na nasze działania. I jeżeli my mamy myśl, jestem do tyłka, to to jest tylko myśl, to nie jest fakt. Faktem jest, że zjadłam więcej niż planowałam czy też planowałem, ale to nie świadczy o tym, jakim my jesteśmy ludźmi, jakim jestem człowiekiem. Tak?

To jest bardzo ważne. I generalnie, jeżeli obserwujecie u siebie często jakieś takie myśli negatywne, czy coś, co podcina Wam skrzydła, bo nie wierzycie w coś, to bardzo mocno polecam Wam odsłuchać jeszcze raz odcinka numer dwa. Monia, a co jeśli ja się boję świąt? Bo mam złe doświadczenia z przeszłości i nie chcę, żeby teraz było tak samo.

No to ja polecam usiąść sobie z kartką i zrobić sobie taki szczery rachunek sumienia. Czego się tak naprawdę boję? W jakich sytuacjach odpala się ta niechciana reakcja? Co ją wywołuje?

W jaki sposób mogę sobie z nią poradzić? I ustalić sobie taki swój plan optimum, co ja bym chciała zrobić, na przykład w te święta, żeby było inaczej. Plan minimum, czyli co jak zrobię, to może to nie będzie ten optymalny plan, ale nadal będzie to Twoim planem i będzie to czymś takim, co będziesz w stanie wykonać nawet przy ograniczonych zasobach psychoenergetycznych. Oraz taki plan maksimum.

Jeżeli będę miała naprawdę dużo energii, wszystko będzie super, to będę w stanie zrobić sobie coś ekstra, coś dodatkowego, ale nie biorę tego za bardzo pod uwagę na samym początku. I tak na przykład u osób, które mają presję spalania kilokalorii w święta i właśnie na przykład trenowania, to może być coś takiego, że moim planem minimum, jeżeli na co dzień na przykład tam robię po 10-15 tysięcy kroków, to może być na przykład strzelam 7 tysięcy kroków, no bo są święta. Planem optimum może być te 10, czyli utrzymanie tego, co teraz było, ale na przykład planem maksimum może być zrobienie treningu, bo w sytuacji, w której ja będę czuła, że mam na to siłę, będę miała czas, będę miała chęci, to sobie go zrobię i wtedy będę zadowolona, ale nie narzucam sobie od razu tej presji, że ja muszę trenować święta, żeby potem nie czuć zawodu. Lepiej jest sobie potraktować to jako taki swój dodatek, gdy będę miała zasoby, aniżeli sobie z góry to narzucić, a potem niestety mieć wyrzuty sumienia.

No i niestety obniżone poczucie sprawczości oraz, co za tym idzie, pewności siebie. No i nadszedł czas na tą mniej przyjemną część dzisiejszego podcastu, a mianowicie porozmawiamy sobie o radzeniu sobie właśnie z niechcianymi komentarzami bliskich. Przeprowadziłam ankietę na Instastories, z której niestety wynika, że aż 60% osób ankietowanych spotyka się w trakcie świąt z niemiłymi komentarzami odnośnie swojej osoby, z czego aż 46%, czyli prawie połowa, bierze je bardzo mocno do siebie. I gdy zapytałam na prif te osoby, z jakimi w ogóle komentarzami się spotykają, to teraz cytuję, Chyba jest ciebie trochę więcej, co?

Kiedyś lepiej wyglądałaś. Jesteś ładną dziewczyną, ale mogłabyś jeszcze schudnąć. Jak tak będziesz się zachowywać i wyglądać, to nigdy nie znajdziesz sobie faceta. No i tutaj z góry chciałabym przypomnieć, że faktem jest, że my jako ludzie nie jesteśmy od spełniania oczekiwań innych preferencji estetycznych.

I najważniejsze jest to, jak ty się czujesz w swoim ciele, a sam wygląd nie definiuje ciebie jako człowieka. Nie musisz spełniać żadnych standardów estetycznych innych ludzi. To jest pierwsza rzecz, którą chciałabym, żebyś zapamiętał, zapamiętała. Z kolei druga grupa komentarzy.

Myślałam, że jesteś inna. No i pamiętajcie, to, że ten ktoś myślał, no to no właśnie, ty myślałaś, a nie, że to nie oznacza, że ja jestem złą osobą. Albo rozczarowałaś mnie tą decyzją. To ty czujesz się rozczarowana, ale to nie oznacza, że ta decyzja była zła.

No chyba, że kogoś raniła, czy na przykład łamała prawo, no to wtedy moglibyśmy na to w ten sposób spojrzeć. Ale generalnie te słowa nie świadczą o tobie jako o sobie, tylko o tej drugiej, o tej, która to wymawia. I o tym warto pamiętać. Tak samo, czy my jeszcze kiedyś dożyjemy tych wnuków?

No nikt nie ma prawa za ciebie decydować, kiedy będziesz sobie robić dzieci. Jak można mieć trzydziestkę na karku i nie mieć męża i dzieci? Znowu, lepiej być chyba singielką, ale szczęśliwą, niż na przykład żyć w toksycznej relacji. Albo na przykład, a pomyślałaś, co powiedzą twoi sąsiedzi?

Ekipa, to nie jest ważne, co powiedzą wasi sąsiedzi. Najważniejsze jest to, co wy sami sobie pomyślicie. Także my tak naprawdę nigdy wszystkim nie jesteśmy w stanie dogodzić, a to, co pomyślą o nas sąsiedzi jest naprawdę najmniej ważne w naszym życiu. Bo oni kiedyś nie będą naszymi sąsiadami.

I o tym też warto pamiętać. Corodny temat, ale tego typu problemy wynikają przede wszystkim z braku umiejętności komunikowania się wzajemnie przez nasze społeczeństwo. Bo pamiętajcie, że to, że my umiemy coś powiedzieć, wcale nie oznacza, że potrafimy się komunikować. Osoba wypowiadająca, krzywdząca na słowa, nie zawsze ma złe intencje.

Po prostu czasami nie jest świadoma tego, jak te słowa na nas wpływają. I też nierzadko ma takie przekonanie, że te słowa nas zmotywują i będziemy jeszcze lepszymi ludźmi. Tylko, że no właśnie, według tej osoby lepszymi ludźmi, a niekoniecznie dla nas i niekoniecznie według nas. Gdybyśmy mieli większą świadomość siebie, swoich oczekiwań, emocji, nie mielibyśmy teraz takich rodziców, którzy wiecie na przykład, zamiast jestem z ciebie bardzo dumna, że to zrobiłaś, powiedzą, no w końcu ci coś wyszło.

Myślę, że wiecie o co chodzi. Przede wszystkim musicie pamiętać, albo inaczej, przede wszystkim warto pamiętać i uświadomić sobie, że krzywdzące komunikaty wysłane pod nasz adres, nie mają nic wspólnego z nami. Być może takie zdanie jest jedynym sposobem, w jaki dana osoba umie teraz wyrazić jakąś swoją potrzebę, emocje, tylko i wyłącznie dlatego, że w jej życiu tak to zawsze było przekazywane. W jej na przykład dzieciństwie.

I my nigdy nie wiemy, czy osoba, która wytyka nam te błędy, sama nie była w przeszłości krytykowana i oceniana i po prostu taki jest jej schemat działania, bo tak jej poznała, a innego nie zna. I to nie do końca jest tak, że ranią nas inni ludzie, bo tak naprawdę to my dajemy im prawo i to my z jakiegoś powodu przyjmujemy ich słowa do siebie. A wszyscy patrzą na świat przez pryzmat własnych kryteriów i osoba, która mówi ci, że twoje ćwiczenia są na przykład bez sensu, bo nie widać żadnych efektów i w ogóle po co ty to robisz, no to ona nie wie, że ty to robisz, nie tylko i wyłącznie dlatego, żeby schudnąć, ale też po to, żeby czuć się lepiej. Wszystko jest naprawdę ok, dopóki każdy z nas żyje po swojemu, sam dokonuje wyborów w zgodzie ze sobą.

Gorzej, jeśli ta druga osoba zaczyna cię mierzyć swoimi kryteriami, narzuca ci jakieś swoje punkty odniesienia i w takiej sytuacji tak naprawdę musisz pamiętać, albo inaczej, bo nie lubię słowa musisz, warto pamiętać, że ty masz wybór, czy przyjmiesz ten punkt widzenia i stwierdzisz, no dobra, faktycznie masz rację, nie warto ćwiczyć, no bo w sumie to chodzę, męczę się, a nie ma efektu, tylko czy ty tak naprawdę obronisz tego swojego punktu odniesienia i powiesz, ćwiczę, bo lubię, bo sprawia mi to radość, bo jestem dzięki temu zdrowsza, bo mam dobre wyniki badań. A jeżeli mamy styczność z komentarzami w stylu, kiedyś wyglądałaś lepiej, no to ja też polecam czasami zapytać tej drugiej osoby, tak dla samej świadomości, jaki jest cel tej wypowiedzi, na przykład, jaki jest cel twojej wypowiedzi, kiedy mówisz mi, że kiedyś lepiej wyglądałam, bo jeśli chcesz mnie w ten sposób zmotywować, to wiedz, że tylko mnie ranisz i wzbudzasz we mnie takie emocje, przez które mam ochotę przestać się z tobą kolegować. Książka No i przechodzimy do kluczowej kwestii, a mianowicie jest taka w ogóle książka fajna, naucz ich jak mają do ciebie mówić, ludzie się nie domyślają. Jeżeli ktoś nas obraża, a my na to nie zareagujemy, to nie możemy wierzyć też w to, że kiedyś się ta osoba domyśli i nas za to przeprosi, bo ona zrozumie, że ona źle mówiła.

Komunikacja składa się zawsze z odbiorcy i nadawcy, ale też, co jest ważne, to to, że to działa w dwie strony. Jeżeli nadawca komunikatu nie dostaje żadnej informacji zwrotnej, no to tak naprawdę ma pełne pole do interpretacji tego na własny sposób. I tutaj oczywiście warto się zastanowić, jaki my w ogóle stosunek mamy do kogoś, kto nas ocenia i krytykuje, bo na pewno znasz to ze swojego życia, że jeżeli ktoś bardzo bliski powie ci jakieś słowa, które cię zranią, to one do ciebie trafią. Ale jak ktoś tam przypadkowy z ulicy rzuci ci jakimś komentarzem, to najprawdopodobniej nie weźmiesz tego aż tak bardzo do siebie, o ile w ogóle się tym nie przejmiesz.

Także to też ma bardzo duże znaczenie. Przejdźmy do merytum. Obrona swoich granic może się odbywać zarówno przez komunikat zwrotny, czyli my możemy odpowiedzieć takiej osobie, możemy milczeć, możemy się też wycofać, ale co warto wiedzieć? Po pierwsze, mamy prawo czuć to, co czujemy.

Nawet jeśli inne osoby powiedzą nam, że to jest chore, my mamy prawo czuć, jak czujemy. To jest pierwsza rzecz. A druga, nikt nie powinien nigdy zakwestionować tego, jakie my emocje odczuwamy. Na przykładzie, jeżeli mówimy, że się czegoś boimy, to nikt nie powinien nigdy mówić, że Jezu, ale Ty jesteś głupia, nie powinnaś się tak czuć w ogóle, o co Ci chodzi, co Ty wymyślasz znowu.

Jeżeli Ty czujesz strach, masz do tego prawo i nikt nie powinien tego kwestionować. No dobrze, powiedzmy sobie o reakcjach na oceny innych. Kiedy ktoś nam powie, że lepiej wyglądałaś kiedyś, a teraz to przytyłaś i w ogóle może weź się za siebie, no to co możesz zrobić? Możesz zareagować atakiem i powiedzieć, weź Ty popatrz w ogóle na siebie, ale też szczerze powiem, że nie radzę atakować zwrotnie, bo to nigdy nie służy temu, żeby się dwie strony pogodziły.

Możemy też zareagować podporządkowaniem i powiedzieć na przykład, ja wiem, ostatnio mam strasznie słaby okres w swoim życiu, w ogóle nic mi nie wychodzi i jestem do niczego. Jak się zapewne domyślacie, tego sposobu reakcji również Wam nie polecam. Trzecią opcją jest milczenie, tylko znowu, To, że my nie odpowiemy takiej osobie, nie oznacza, że my w środku też milczymy, bo zazwyczaj jest tak, że my to bardzo mocno w środku mielimy i przeżywamy. No i przechodzimy do tej najważniejszej, moim zdaniem, reakcji, a mianowicie aktywnej obronie swoich granic.

I ja szczerze mówiąc, jak uczęszczam na terapię, to uważam, że to jest najlepsza rzecz, jakiej się w ogóle w życiu nauczyłam. Nie jest to łatwe, ale uwierzcie mi, że to co teraz usłyszycie, to jest sposób naprawdę na podwyższoną pewność siebie, sprawczość w życiu. I mimo, że zazwyczaj asertywność kojarzy się właśnie z mówieniem nie, to tak wcale nie jest, asertywność to nie jest tylko mówienie nie, ale to jest spojrzenie na siebie przede wszystkim, plus formułowanie komunikatu skierowanego na swoje emocje, na swoje uczucia i dawanie drugiej osobie jakiejś instrukcji obsługi, a nie tak naprawdę bycie chamskim czy bezczelnym, z czym się zazwyczaj asertywność kojarzy. No i teraz reakcja asertywna.

Obrona swoich własnych granic może wyglądać tak. Jest mi bardzo przykro, kiedy do mnie mówisz w taki sposób. Czuję się w tej sytuacji naprawdę bardzo niekomfortowo. Proszę Cię, nie mów tak do mnie, to mnie nie motywuje.

Wręcz przeciwnie, czuję, że mi się odechciewa w takiej sytuacji. Jeżeli będę potrzebowała Twojej pomocy, na pewno dam Ci znać. I tutaj jest ten tzw. komunikat ja, czyli w argumentacji odwołujemy się do swoich emocji i nie oceniamy tej drugiej osoby.

To jest podstawa, nie atakujemy jej. Komunikat ja składa się z czterech części. Ja czuję, kiedy Ty, ponieważ, chcę, potrzebuję. I teraz rozkładając to na czynniki pierwsze.

Ja czuję. I tutaj opisujemy swoje uczucia i emocje. Mówimy, że ja czuję złość, ja czuję się smutna. Ja czuję się niezręcznie, na przykład.

Kiedy Ty. I tutaj wskazujemy konkretną sytuację, która się wydarzyła. W ogóle najlepiej cytatem. Czyli na przykład wtedy, gdy Ty powiedziałeś do mnie ty grubasko, a nie, gdy zachowałeś się jak ostatni cham.

Ponieważ. I tutaj wskazujemy, jakie są nasze potrzeby. Chcę, potrzebuję. I tutaj już formułujemy jakąś prośbę.

Dajemy właśnie tą instrukcję obsługi. Jakiego my zachowania tak naprawdę oczekujemy. No bo to, co sobie mówiliśmy. Ludzie się sami nie domyślą, a patrzą na to przez swoje kryteria, przez swoje schematy, przez swoje doświadczenia.

No i na przykładzie. Jest mi przekro, kiedy wchodzisz na mieszkanie i się ze mną nie witasz. Czuję się wtedy niekochana, niechciana przez Ciebie. Mogę Cię prosić, żebyś w przyszłości, gdy wejdziesz na mieszkanie, przyszedł i dał mi buziaka?

Wiecie, zamiast takiego Ty mnie nie kochasz. Czy Ty chcesz w ogóle ze mną być? Zdradzasz mnie? Jakieś takie komunikaty, które mogą spowodować, że ta druga osoba się tylko i wyłącznie zdenerwuje.

Oczywiście może się tak zdarzyć, że pomimo naszych próśb i spokojnego tłumaczenia, ta druga osoba mimo wszystko nie uszanuje naszej autonomii. Będzie dalej komunikowała się właśnie w taki sposób, niedojrzały. I w takiej sytuacji już naszym priorytetem nie będzie próba wyprostowania tych relacji, a ochrona własnych granic. Nie będziemy zastanawiać się, jak radzić sobie z ocenami tej osoby, a tak naprawdę jak najskuteczniej będziemy mogli sami obronić swoje granice przed naruszeniami.

I wówczas musimy uświadomić sobie, że ta opinia nie jest dla nas żadną taką informacją zwrotną i nie warto na nią reagować, bo ta osoba nie umie się dojrzale komunikować. Ale też pamiętajmy, że to do nas należy wybór, czy chcemy przyjąć tę opinię do siebie i odczuć emocje z nią związane, czy też wpuścić ją jednym uchem, a drugim wypuścić. No i oczywiście nie oszukujmy się, warto pamiętać, że ta zmiana sposobu komunikacji, czyli ten komunikat ja jest nauką takiego nowego języka. To na początku brzmi strasznie sztucznie i to jest trudne, ale daję moje słowo, jest to sprawdzone zarówno na mnie, jak i na moich podopiecznych, których tego uczę.

Jakość życia bardzo mocno wzrasta, dlatego że my uczymy się budować świadome relacje z ludźmi. My w końcu mówimy o naszych potrzebach i jeżeli mamy dookoła siebie osoby, które przyjmą to i które są wobec nas szczere, mają dobre intencje, to tak naprawdę dostają od nas bezcenne wskazówki, jak nas obsługiwać, dzięki czemu nie ma żadnych kłótni niepotrzebnych, żadnych sprzeczek, każdy wie o co chodzi, nikt się nie musi domyślać, gdzie jest jakieś drugie dno wypowiedzi. Uwierzcie mi, naprawdę jest to super. I jeżeli chodzi o ten okres świąteczny, to w sytuacji, w której usiądziesz, zastanowisz się, czy jakich sytuacji się boisz i jeżeli te sytuacje są związane właśnie z tym, że znowu tam, nie wiem, teściowa ciotka będzie ci mówić, że ty masz 30 lat, a nie masz dzieci i nikt cię nie będzie chciał, usiądź sobie na spokojnie przed tymi świętami, zastanów się, w jaki sposób możesz taki właśnie asertywny komunikat sobie wygłosić przed nią, ustaw sobie plan pierwszy i plan B, bo to też jest bardzo kluczowe, że zazwyczaj takie osoby, no wiecie, jak to jest z takimi osobami, nie zawsze za pierwszym razem przyjmą to do siebie, czasami trzeba powtórzyć drugi, trzeci raz, aczkolwiek uwierzcie mi, że przynosi to bardzo fajne rezultaty.

I też my nie mamy wpływu, co pomyśli druga osoba o nas, co ona nam powie, ale mamy wpływ realny na to, jak my przyjmiemy jej słowa. I tymi właśnie słowami chciałabym już zbliżać się do końca. To tyle na dziś. Dziękuję ci pięknie za wysłuchanie tego odcinka.

Mam nadzieję, że ci pomoże i że w najbliższym okresie świątecznym odpoczniesz, spędzisz miły czas z bliskimi i naładujesz swoje baterie, spędzisz je tak, jak ty chcesz i nie dasz sobie narzucić, że coś tam się powinno, a coś tam nie wypada. Jeśli masz jakieś pytanie, to też pamiętaj proszę, że ja jestem po tej drugiej stronie słuchawki i zawsze możesz do mnie napisać, a ja bardzo chętnie sobie z wami rozmawiam i też pomogę. pl znajdziesz też post na temat świąt, w którym całość podsumuję tak, że będzie też łatwiej. Życzę Tobie zdrowych, spokojnych, przepełnionych uśmiechem świąt.

Jeśli chcesz też wspomóc mój rozwój i uważasz, że ktoś z swoich bliskich powinien odsłuchać tego odcinka, no to bardzo proszę, podaj go dalej. Z góry dziękuję za każde udostępnienie, za każdą reakcję, komentarz, subskrypcję i trzymajcie się cieplutko.